Archiwum | Społeczeństwo

Tags: , , ,

Dr Noam Chomsky – Erozja demokracji i wizje nowego świata

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Przedmowa do książki “Po kapitalizmie” Dady Maheshvaranandy

Dr Noam Chomsky

Finansowi przywódcy krajów bogatych, którzy spotykają się co roku na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos (Szwajcaria), zostali nazwani przez wiodący światowy magazyn biznesowy The London Financial Times „władcami wszechświata”. Termin ten został użyty prawdopodobnie z odcieniem ironii, lecz jest raczej trafny. Grupa ta nie jest wybierana w sposób powszechny, a reprezentuje monstrualną potęgę finansową, nieprzynoszącą żadnych korzyści zwyczajnym ludziom. Przykładowo w 1970 roku około 90% kapitału międzynarodowego było ulokowane w handlu i długoterminowych inwestycjach, czyli mniej lub bardziej produktywnie, natomiast tylko 10% w spekulacjach. Do roku 1990 te proporcje się odwróciły.

W tym nowym porządku świata lansowanym przez elity finansowe ma on być rządzony przez bogatych i na rzecz bogatych. Tak stworzony globalny system nie jest bynajmniej klasycznym rynkiem; lepiej pasuje do niego określenie „merkantylizm korporacyjny”. Coraz więcej władzy trafia w ręce ogromnych prywatnych instytucji i ich przedstawicieli. Te instytucje są w swym charakterze totalitarne: w korporacji władza rozchodzi się z góry w dół — z wykluczeniem zewnętrznego społeczeństwa. W systemie współczesnej dyktatury, kryjącym się pod określeniem „wolnego rynku”, wszelka władza decyzyjna w sprawach inwestycji, produkcji i handlu jest scentralizowana i „uświęcona”. Pod względem faktycznym i prawnym ani pracownicy, ani społeczeństwo nie mają w niej żadnego udziału.

Olbrzymie bezrobocie utrzymuje się mimo wielkiego zapotrzebowania na pracę. Wszędzie są do wykonania zadania o wielkiej wartości społecznej i ludzkiej oraz mnóstwo ludzi chętnych do ich wykonania. Jednak panujący system gospodarczy nie potrafi połączyć potrzeby wykonania pracy i wolnych rąk cierpiących z powodu jej braku ludzi. Oficjalnie forsowana koncepcja „gospodarczego zdrowia” jest nastawiona na potrzebę zysku, a nie na potrzeby ludzi. Współczesny system gospodarczy jest w skrócie katastrofalną porażką. Oczywiście okrzyknięto go wspaniałym sukcesem, a to za sprawą wąskiej grupy uprzywilejowanych jednostek, które mają się w nim dobrze i spośród których wywodzą się orędownicy jego zalet i triumfów.

Światowe Forum Ekonomiczne zagraża przetrwaniu gatunku. Poważne potraktowanie przyjętych przez nie wytycznych prowadzi do konkluzji, że racjonalne działanie polega na niszczeniu środowiska naszym wnukom, o ile używamy zdobyczy rozumu „do osiągnięcia jak największego bogactwa” w sensie wychwalanym przez współczesną ideologię. Wobec takich poglądów nie dziwi już fakt, że sabotowanie Protokołu z Kioto przez prezydenta Busha zyskało aplauz zespołu redakcyjnego gazety The Wall Street Journal.

Badania opinii publicznej wskazują, że społeczeństwo jest w miarę świadome problematyki tak zwanych porozumień wolnego handlu i powszechnie przeciwne polityce władców, których niemal jednomyślnie wspiera sektor korporacyjny, rządy oraz instytucje ideologiczne.

W rzeczywistości błędne jest nawet twierdzenie, jakoby istniały „wybierane demokratycznie rządy”, tj. że przy wyborze kandydatów w jakiekolwiek znaczenie ma zdanie opinii publicznej w powyższych sprawach. Stan taki istnieje, ponieważ nawet w najbardziej wolnych i demokratycznych krajach sprawujący władzę dokładają wszelkich starań, aby te kluczowe kwestie nie dotarły do świadomości obywateli.

Media zdają sobie sprawę z powszechnej opozycji. Gazeta The Wall Street Journal na przykład z żalem spostrzega, że przeciwnicy tzw. umów wolnego handlu (co jest, nawiasem mówiąc, mylącą nazwą) dysponują „bronią ostateczną”: ogółem społeczeństwa, który należy zatem utrzymywać w niewiedzy.

Równolegle ze spotkaniami władców wszechświata, w Porto Alegre (w Brazylii) odbywało się corocznie spotkanie Światowego Forum Społecznego, jednocząc reprezentantów oddolnie utworzonych organizacji z całego świata, których koncepcja tego, czego potrzebuje świat, jest zdecydowanie odmienna od ideologii władców. Moim zdaniem nadzieja na godną przyszłość spoczywa bardzo realnie w rękach tych, którzy zbierają się w Porto Alegre oraz im podobnych.

Tradycyjnym celem nowoczesnej lewicy od początku jest stworzenie formy globalizacji, opartej na współuczestnictwie szerokich mas społeczności światowej, a tym samym wyczulonej na interesy i troski tej społeczności. Światowe Forum Społeczne ma nadzieję stać się pierwszym naprawdę znaczącym przejawem takiej oddolnej globalizacji. Jest to długo oczekiwana wizja, niosąca ogromne nadzieje.

Takie konfrontacje są głównymi motywami historii. I na szczęście siły społeczne na przestrzeni wieków odnosiły wiele zwycięstw, tryumfując nad nieuzasadnioną moralnie ani społecznie koncentracją władzy taką, jak na przykład Światowe Forum Ekonomiczne.

Całe tak zwane „zadłużenie” Trzeciego Świata to przede wszystkim koncept ideologiczny, mający niewiele wspólnego z realiami gospodarczymi. W znacznej mierze dług ten mógłby zostać zmniejszony, a w wielu przypadkach anulowany w myśl kapitalistycznej zasady, że pożyczkodawcy powinni brać pod uwagę ryzyko oraz że ciężar spłaty powinien obarczać tych, którzy faktycznie pożyczyli pieniądze. W przypadku Brazylii nie oznacza to ludzi ze slumsów czy bezrolnych robotników bądź tak naprawdę większości populacji. Naturalnie bogacze i elity władzy nie zamierzają honorować wspomnianej zasady.

Jedną z funkcji Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest zapewnienie inkasującym olbrzymie zyski kredytodawcom oraz inwestorom „darmowego ubezpieczenia od ryzyka”. A w kraju biorącym pożyczkę co robią ci, którzy ją faktycznie zaciągnęli, czyli przywódcy? Przenoszą aktywa finansowe za granicę, unikają opodatkowania, importują towary luksusowe, wznoszą pomniki własnej megalomanii itp. Jeśli zadłużenie przestaje być możliwe do obsłużenia, przerzucają je na całe społeczeństwo przez wprowadzane programy dostosowań strukturalnych i inne środki mające poprawić eksport (na korzyść pożyczkodawców), przy okazji doprowadzając do ruiny rzesze zwykłych obywateli. Nadzór nad realizacją tych programów to druga, uzupełniająca funkcja Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Inną sprawą jest to, czy zadłużenie naprawdę istnieje, co również nie jest wcale oczywiste. Według prawa międzynarodowego stworzonego przez Stany Zjednoczone i egzekwowanego przez nie wedle wygody, zadłużenie mogłoby prawdopodobnie zostać zaliczone do kategorii „długu nieznośnego”. Pojęcie prawne „długu nieznośnego” stanowi, że państwa w ogóle nie muszą go spłacać. Wskazała na tę możliwość wiele lat temu Karen Lissakers, dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, stwierdzając, że „gdyby zasada ta była stosowana dzisiaj, wyeliminowałaby znaczną część zadłużenia Trzeciego Świata”.

W niektórych przypadkach istnieją nawet bardziej konserwatywne mechanizmy, na przykład zastosowanie orzeczeń Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Taki prosty sposób uwolniłby z zadłużenia Nikaraguę.

Argentyna, która ślepo realizowała strukturalne wytyczne Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zapłaciła za to katastrofą gospodarczą. Rodzi to uzasadnione pytanie „Gdzie się podziały pożyczone pieniądze?” Po prześledzeniu ich szlaku i ustaleniu, co się z nimi stało, będzie można wyciągnąć odpowiednie wnioski. Przez lata tak zwany dług stanowił częsty pretekst dla ucieczki kapitału z Ameryki Łacińskiej. Otóż większość pieniędzy, które wypłynęły z Argentyny, trafiła na poczet spłaty zadłużenia i wróciła do wierzycieli — dlatego znajdują się one w rękach pożyczkodawców: banków, instytucji finansowych itp. Ostatnie kongresowe dochodzenie wykazało, że główne międzynarodowe banki USA zapewniają „furtkę” dla gigantycznego przepływu kapitału z nielegalnej aktywności, w tym banków mocno zaangażowanych w Amerykę Łacińską i podobnie rzecz się ma z międzynarodowym systemem bankowym.

Inną sprawą jest to, czy państwa powinny dochodzić rozwiązania problemu własnego zadłużenia tradycyjnymi środkami prawnymi. Rozwiązanie problemu nie leży bowiem w domenie ani prawa, ani moralności, lecz związane jest z układem sił. Decyzje należy podejmować w świecie realnym, a nie świecie fantastyki doktrynalnej, a tym światem rządzi prawo siły. Jedynie w bajkach dla dzieci i na stronicach intelektualizujących pism sprawiedliwość i prawo wytyczają ład światowy.

Przed upadkiem Związku Radzieckiego istniało dwóch światowych władców: Stany Zjednoczone, dużo bardziej potężne, oraz Związek Radziecki funkcjonujący mniej więcej jako młodszy partner w kontrolowaniu globalnego porządku. Wojny tego okresu nie toczyły się jednak między tymi supermocarstwami. Raczej każde z nich pod pretekstem obrony przed zagrożeniem stwarzanym przez drugą stronę prowadziło własne kampanie terroru i przemocy, aby kontrolować posiadane strefy wpływów. Można na to przytoczyć liczne jednoznaczne dowody w wewnętrznych archiwach dokumentalnych, a także w przebiegu wydarzeń. Dla Zachodu zimna wojna była kontynuacją tego, co czasami nazywa się konfliktem Północ Południe, a co kiedyś nazywano „imperializmem europejskim”.

Stosownie do tego po zimnej wojnie działania polityczne nie zmieniły się zbytnio. Realizują te same cele, co wcześniej. W rzeczywistości konflikt Wschód Zachód u swoich podstaw posiadał wiele cech konfliktu Północ Południe. Każde supermocarstwo z cynizmem wykorzystywało konflikty występujące w strefie wpływów drugiej strony. Nikt z pewnością nie pragnie ujrzeć powtórki takiego układu i na szczęście nie zanosi się na to. To, co się tak naprawdę kształtowało przez wiele lat — w miarę wyraźnie w przeciągu ostatnich kilku dekad — to porządek światowy, który jest gospodarczo trójstronny, a jednostronny militarnie. Europa i Azja w przybliżeniu dorównują Stanom Zjednoczonym gospodarczo, lecz wzrasta samotna dominacja USA na polu militarnym.

„Demokracja” nie jest pojęciem prostym. Na najprostszym poziomie społeczeństwo jest demokratyczne, dopóki samo może podejmować znaczące decyzje w sprawach, które go dotyczą. Dawno już zrozumiano, że formy demokratyczne odgrywają bardzo ograniczoną rolę w sytuacji, gdy decyzje w sprawie podstawowych aspektów życia spoczywają w rękach niekontrolowanej i nieponoszącej odpowiedzialności, skoncentrowanej potęgi prywatnej, a społeczeństwo znajduje się pod panowaniem „interesów dążących do prywatnego zysku przez prywatną kontrolę nad bankowością, ziemią, przemysłem, wzmocnionych przez kontrolę nad prasą, agencjami informacyjnymi i innymi środkami upubliczniania i propagandy”.

Autorem tego cytatu nie jest wcale żaden aktywista Partii Pracy, lecz John Dewey, prawdopodobnie najbardziej znamienity i uznany zachodni filozof społeczny XX wieku, którego głównym zainteresowaniem była teoria demokracji i który był — mówiąc kolokwialnie — na wskroś amerykański.

Widzę demokrację w sposób bardzo zbliżony do tego, jak postrzega ją większość społeczeństwa Stanów Zjednoczonych i Ameryki Łacińskiej. Wyniki wyborów świadczą o potrzebie demokracji, a jednocześnie o słabnącym zaufaniu do tego, co obecnie kryje się pod tą nazwą. Jak zauważył politolog argentyński, Atilio Boron lata temu, „demokratyzacja” zbiegła się w czasie z neoliberalizmem, który jednocześnie podkopuje jej fundamenty. Ta sama prawda dotyczy Stanów Zjednoczonych, od kiedy stały się ofiarą własnej formy „neoliberalizmu” na przestrzeni ostatnich 20 lat. Po objęciu rządów przez Ronalda Reagana odsetek obywateli przekonanych, że rząd służy interesom elit i nielicznych jednostek — a nie narodu, wzrósł gwałtownie ze zwykłego poziomu 50% do ponad 80%.

Niewolnictwo, ucisk kobiet i wyzysk pracowników oraz wiele innych przypadków łamania praw człowieka trwało tak długo po części dlatego, że na różne sposoby wartości oprawców zostały przejęte, przyswojone i uwewnętrznione przez ich ofiary. Z tego powodu „budzenie świadomości” jest często pierwszym krokiem ku wyzwoleniu.
Wolność bez możliwości jest szatańskim podarunkiem, a odmawianie zapewnienia takich możliwości — przestępstwem. O dystansie, jaki dzieli nas od stanu godnego miana „cywilizacji”, najlepiej dzisiaj świadczy los najbardziej bezbronnych. Co kilka godzin 1000 dzieci umiera na choroby, którym można łatwo zapobiec. Prawie dwa razy tyle kobiet w ciąży lub podczas porodu ginie bądź doznaje poważnego uszczerbku na zdrowiu z powodu braku prostych lekarstw i opieki lekarskiej. Organizacja UNICEF szacuje, że aby zażegnać takie tragedie i zapewnić powszechny dostęp do podstawowych świadczeń socjalnych, wystarczyłaby jedna czwarta rocznych wydatków wojskowych „państw rozwijających się” — około 10% wydatków militarnych Stanów Zjednoczonych. To właśnie w kontekście takiej rzeczywistości można toczyć poważną dyskusję na temat wolności ludzkiej.

Globalizacja proponowana przez Światowe Forum Społeczne może stać się główną metodą samoobrony małych narodów, a także ludności wszystkich państw, wielkich i małych. Oprócz tego kluczowego kierunku działań, współpraca Południe Południe może stać się niezależnym czynnikiem zapewniającym metody ochrony dla „małych narodów” — nie małych w sensie liczby ludności, lecz w sensie kontroli nad bogactwami i środkami militarnymi.
W przypadku krajów rozwijających się rezultat uzależniony jest od tego, czy ludzie we współpracy z innymi, stojącymi w obliczu podobnych problemów, będą w stanie wziąć swój los we własne ręce. Innymi słowy, uzależnione to będzie od tego, czy ludzie na świecie są w stanie rozpocząć swoisty rodzaj globalizacji, mający służyć ich interesom.

Rozsądni ludzie powinni moim zdaniem pokładać nadzieje w systemie światowym zupełnie innego typu niż obecny. Doniosłą rolę w tym momencie historii odgrywają wizje alternatywne. Spółdzielczy model demokracji gospodarczej, który prezentuje teoria PROUT, oparty na fundamentalnych wartościach ludzkich i współużytkowaniu zasobów planety w sposób zapewniający powszechne korzyści zasługuje tutaj na poważne potraktowanie.

Dr Noam Chomsky jest znanym profesorem lingwistyki w Instytucie Technologii Massachusetts (MIT), gdzie naucza nieprzerwanie od 1955 roku. Ponad siedemdziesiąt jego książek i ponad tysiąc artykułów zostało opublikowanych z wielu dziedzin nauki, w tym lingwistyki, filozofii, polityki, nauk kognitywnych i psychologii. Między niezliczonymi zaszczytami, którymi został uhonorowany, znajduje się przyznana za jego wkład do podstawowych nauk Nagroda Kioto z 1988 roku, uznawana za japoński odpowiednik Nagrody Nobla. Chomsky jest również jednym z najwybitniejszych dysydentów politycznych w Stanach Zjednoczonych, zachowującym radykalne stanowisko od ponad pięćdziesięciu lat, przez co stał się osobą kontrowersyjną. Prowadzi wykłady na całym świecie, poddając szczegółowej analizie takie zagadnienia, jak interwencjonizm Stanów Zjednoczonych w kształtowaniu świata, ekonomia polityczna praw człowieka czy propagandowa rola mediów korporacyjnych.

Komentarz (1)

Tags: , ,

Moralność

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Pochodnym znaczeniem słowa niiti ["moralność"] jest “to, co zawiera zasady przewodzenia.” Jest to punkt startowy na ścieżce praktyk duchowych. Lecz nie jest to jedyne znaczenie moralności. Jeżeli moralność zawodzi przy próbie zapewnienia istotom ludzkim adekwatnego przewodnictwa dotyczącego tego, w jaki sposób poruszać się ku perfekcji, nie zasługuje na miano moralności. Ponieważ moralność rozpoznaje się poprzez jej zdolność do przewodzenia i inspirowania istot ludzkich, nie może ona sobie pozwolić na utracenie swojej dynamicznej natury poprzez ograniczanie się do określonego czasu, miejsca i osoby. Moralność jest siłą życiową, praktykowanie której czyni umysł w coraz większym stopniu kontemplacyjnym, ustanawiając go tym samym w najwyższej subtelności, w najwyższym poznaniu. Istnieje stan, z którego istoty ludzkiej nie można doprowadzić do żadnego innego stanu – w którym nie pojawia się pytanie. Moralność jest godna swej nazwy jeżeli może zainspirować istoty ludzkie do osiągnięcia tego stanu.

Moralność nie jest nierealnym marzeniem idealistów, nie jest także środkiem do zaspokajania doczesnych potrzeb materialistów. Jest raczej czymś, co zapewnia ludziom sposobność połączenia ich materialnej obiektywności w ponaddoczesnym Zrozumieniu.

Ducha moralności należy sączyć w istoty ludzkie od momentu, w którym po raz pierwszy zaczną uczyć się lekcji interakcji. Poprzez interakcję mam na myśli społeczną interakcję. Patrząc z tej perspektywy najlepszym naczyniem dla moralności jest umysł dziecka.

Lecz kto przekaże ów moralny trening czy edukację? Rodzice zrzucają to na nauczycieli, nauczyciele z kolei twierdzą, iż nie mogą poświęcić indywidualnej uwagi każdemu z tłumu dwustu czy trzystu dzieci. Lecz prawdą jest, iż większość rodziców jest niewykształcona lub niedouczona, a ponieważ bezpodstawnym jest oczekiwać od nauczycieli, by byli dobrze wyedukowani, nie jest właściwym zrzucanie całej odpowiedzialności za moralną edukację dzieci na barki ich nauczycieli. Zwiększenie ilości nauczycieli w instytucjach edukacyjnych może sobie z problemem moralnej edukacji częściowo poradzić, lecz klucz do rozwiązania ukryty jest w samych rodzicach. W przypadku, gdy rodzice nie są zdolni do udźwignięcia tej odpowiedzialności, wówczas muszą wystąpić naprzód i zademonstrować swoje wielkie poczucie odpowiedzialności nauczyciele i sympatycy.

Pamiętajcie, sama egzystencja ludzkości opiera się na moralności; gdy moralność prowadzi istoty ludzkie ku najpełniejszemu wyrażaniu ich najwspanialszych ludzkich wartości, jedynie wówczas w pełni urzeczywistnia się jej praktyczna wartość. Wspólny wysiłek przerzucenia mostu nad przepaścią dzielącą pierwsze przejawienie moralności od ustanowienia uniwersalnego humanizmu nazywa się “społecznym progresem.” A kolektywne ciało tych, którzy są zaangażowani w ów wspólny wysiłek przekroczenia tej przepaści, ja nazywam “społeczeństwem.”

Fragment książki “Ludzkie społeczeństwo,”, cz. 2, P. R. Sarkar

Komentarzy (0)

Tags: , , , , ,

Nowa definicja klasy i walki klas wg P.R.Sarkara

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

„Od zarania dziejów władza spoczywała w rękach tej czy innej klasy. Dawno temu… czysta siła fizyczna decydowała o zdolności grupy do rządzenia… Nawet po narodzinach wczesnej cywilizacji królowie, radżowie i maharadżowie polegali właśnie na sile fizycznej i sprawowali rządy przy jej pomocy… Wraz z upływem czasu, gdy rozwinęły się mentalne zdolności, siła fizyczna została zastąpiona przymiotami umysłu (umiejętnością planowania i przewidywania itp.) jako niezbędnym wymogiem panowania nad innymi. Z dalszym rozwojem gospodarczym pieniądze stały się istotne. Ci, którzy znajdowali się w posiadaniu pieniędzy, kontrolowali wiedzę uczonych oraz odwagę i siłę walecznych. Tym sposobem władza przypadła klasie bogaczy — kapitalistom.

P. R. Sarkar

Historia oparta na psychologii społecznej

P. R. Sarkar reprezentuje radykalnie odmienny punkt widzenia na zagadnienie klas społecznych niż prezentowany w głównym nurcie socjologii lub w marksizmie. Jego model, zbudowany na podstawie analizy różnorodnych postaw przyjmowanych przez człowieka w jego środowisku naturalnym i społecznym, wyróżnia cztery główne kategorie umysłowości. W sanskrycie grupy te znane są jako „warny” czyli „kolory mentalne”. Ta koncepcja kategorii mentalnych stanowi ważny wkład w analizę dynamiki klasowej. Podobnie jak archetypy, kategorie te nie tylko umożliwiają zrozumienie potężnych sił sprawczych kierujących zjawiskami społecznymi, ale również pozwalają wyjaśnić psychologię człowieka w skali jednostkowej, gdzie działa cała gama innych złożonych czynników.

Koncepcja wspomnianych kategorii mentalnych (w sanskrycie taką mentalną kategorię Sarkar określa terminem warna) została użyta do zbudowania jedynego w swoim rodzaju — a swoistego dla teorii PROUT — modelu społecznego dynamizmu i analizy historycznej. Według tej teorii w poszczególnych epokach społeczeństwo znajduje się pod dominującym wpływem określonej umysłowości i psychologii (tj. warny). Inaczej mówiąc, ta kategoria mentalna rządzi wówczas społeczeństwem. Teoria ta wyjaśnia również, że wszelkie zmiany społeczne następują w cyklach. Na wymienionych koncepcjach opiera się Teoria Cyklu Społecznego opisująca zmiany następujące w społeczeństwie, gdy dominujące wartości i podstawy sprawowania władzy charakterystyczne dla danej mentalności (warny) w sposób cykliczny są zastępowane kolejną.

Te cztery kategorie mentalne (warny) są reprezentowane kolejno przez: ludzi o mentalności pracownika fizycznego (shudra), wojownika (ksattriya); intelektualisty (vipra) oraz kupiecka (vaeshya).

Niniejsze kategorie klas stosowane w Teorii Postępowego Użytkowania różnią się zasadniczo od systemu kastowego Indii, który używając tych samych terminów, z chwilą narodzin każdego człowieka szufladkuje go za ich pośrednictwem w rodzinne struktury kastowe. W teorii Sarkara kategoria mentalna typu warna jest psychologiczną tendencją, która przejawia się w określonym stylu działania w danym otoczeniu. Jego kategorie mentalne nie pokrywają się także z typologią klas społecznych opartą na dochodach czy posiadanym bogactwie.

Na poziomie indywidualnym każda osoba posiada potencjał wszystkich czterech kategorii mentalnych (warn), jednak najczęściej jedna z nich dominuje. Gdy ktoś rozwija się mentalnie, może wykształcić dowolną z tych tendencji bądź nawet wszystkie cztery jednocześnie.
Ludzie potrzebują przywództwa, przewodnictwa i inspiracji od tych, którzy mogą rozbudzić i zmobilizować ich ogromny potencjał. Przywódcy społeczeństwa mogą się wywodzić z każdej klasy czy kultury.

Klasa ludzi o mentalności robotników (shudra)

Pierwsza klasa przejawia cechy umysłu, który jest prostszy od pozostałych, kierowany przez podstawowe instynkty oraz przez materialne i społeczne środowisko. Klasa ta jest pochłonięta zaspokajaniem swoich przyziemnych przyjemności materialnych oraz walką o przetrwanie. W charakterze robotnika próżno szukać wyższych aspiracji czy dynamizmu. Oczywiście, współczesna mentalna klasa robotnicza jest bardziej rozwinięta niż w przeszłości. Ludzie o tej mentalności żyją według trendów zbiorowej psychologii. Ogólnie ta klasa odzwierciedla psychologię mas.

Można zaobserwować, że zwyczajni ludzie, którzy nie zostali upolitycznieni i którzy nie angażują się w walkę o sprawiedliwość społeczną, generalnie reprezentują wymienione cechy robotników. Jednak mentalność ludzi pracujących zaczyna się zmieniać w wyniku przebudzenia świadomości, gdy budzą się oni do walki o prawa swoje i innych. Ich umysły się poszerzają, zdobywają nowe umiejętności i perspektywy. Dlatego również zaczyna się zmieniać ich kategoria mentalna (warna). Stają się wówczas wojownikami bądź intelektualistami.

Klasa ludzi o mentalności wojowników (ksattriya)

Druga kategoria mentalna (warna) obejmuje osoby z mentalnością wojownika, które w kontaktach z otoczeniem wykazują się siłą fizyczną i duchem walki. Człowiek, który wiedzie życie pełne wyzwań i walki, godzien jest miana wojownika.

Społeczeństwo zdominowane przez wojowników przykłada ogromne znaczenie do atrybutów społecznych, takich jak honor, dyscyplina, poświęcenie siebie dla innych. W tym przypadku może jednak również dochodzić do wypaczeń w postaci ślepego podporządkowania się władzy, okrucieństwa czy bezwzględnej rywalizacji. Społeczeństwa starożytne i różne wojskowe i komunistyczne dyktatury ery nowożytnej są przykładami dominacji mentalności wojowniczej. Dzisiaj ludzie z taką umysłowości realizują się w zajęciach takich jak: sport, sztuki walki, wojskowość, policja, straż pożarna czy ratownictwo.

Klasa ludzi o mentalności intelektualistów (vipra)

Osoby z rozwiniętym intelektem, które usiłują wpływać na społeczeństwo przez swoje zdolności mentalne, tworzą tę trzecią klasę. Ery zdominowane przez jednostki o mentalności intelektualistów (vipra) przynoszą osiągnięcia naukowe, religijne i kulturowe. Są to również epoki panowania reguł społecznych i polityki. W zależności od tego, czy społeczeństwo jest monarchią, demokracją czy teokracją, najbardziej wpływowymi i potężnymi ludźmi w rządach będą ministrowie, doradcy czy duchowieństwo. W zbiorowej psychologii silny wyraz uzyskują inicjatywy religijne, kulturalne i intelektualne. Przed-kolonialne społeczeństwa hinduskie i buddyjskie Azji, średniowieczna katolicka Europa czy niektóre współczesne fundamentalistyczne państwa islamskie są zasadniczo społeczeństwami o dominującej mentalności intelektualistów.

Klasa ludzi o mentalności kupców (vaeshya)

Czwartą klasę społeczną (warna) reprezentuje przedsiębiorcza społeczność kupiecka (vaeshya), która celuje w zarządzaniu i gromadzeniu zasobów. Jak wojownicy zdominowali historię starożytną, a intelektualiści – Śedniowiecze, tak wartości kupców dominują w nowożytnej historii. W erze kapitalistycznej liderzy biznesowi i bogaci dyrektorzy korporacji są traktowani jak półbogowie. Za miarę znaczenia człowieka przyjmuje się posiadane przez niego bogactwo i wpływy.

Społeczeństwa i cykl społeczny

Początek każdej ery charakteryzuje się wielkim dynamizmem na wszystkich poziomach: politycznym, kulturowym i gospodarczym. Dzieje się tak, gdy dochodzą do władzy nowi przywódcy i zaczynają uwalniać ludzi spod ucisku instytucji starego ładu. Ten optymistyczny trend dochodzi do najbardziej pozytywnego nasilenia, gdy nowa klasa utrwala swoją kontrolę nad społeczeństwem. Z czasem jednak ten dobroczynny efekt się kończy i rozpoczyna się faza schyłkowa, gdy dominująca klasa zaczyna rozszerzać swoja władzę kosztem pozbawiania ludzi podstawowych dóbr potrzebnych im do życia. Wzmaga się wówczas społeczne niezadowolenie.

Cykl społeczny postępuje w naturalnej sekwencji historycznych epok od społeczeństwa robotników (shudra) do społeczeństwa wojowników (ksattriya), następnie intelektualistów (vipra) i ostatecznie kupców (vaeshya). Po jego zakończeniu rozpoczyna się kolejny cykl społeczny. Ktoś może zaoponować, że cykliczne spojrzenie na historię ignoruje fakt istnienia ludzkiego postępu. Jednakże nie sugeruje się tutaj, że bieg historii ciągle zatacza koło, podążając stale tymi samymi torami. Raczej prawdziwy ruch społecznego cyklu można porównać do ruchu spiralnego; jest on cykliczny, obejmuje coraz większy obszar. Postęp ten można zdefiniować, jako dążenie do coraz większej ekspansji świadomości.

Od czasu pojawienia się pierwszych ludzi społeczeństwo jednostek o mentalności robotniczej (shudra) zmagało się z wrogimi siłami natury. W toku nieustannej walki z nieprzyjaznym środowiskiem oraz innymi grupami o żywność i surowce ludzki umysł stopniowo stawał się coraz bardziej złożony i coraz silniejszy. Dzięki temu niektórzy ludzie wykształcili w sobie wiarę we własne siły, odwagę oraz umiejętność rządzenia innymi, a także panowania nad otaczającym środowiskiem. Tak pojawiła się psychologia wojownika (ksattriya).

Owi wojownicy epoki kamiennej byli pionierami prawdziwego ludzkiego społeczeństwa w jego najbardziej podstawowej formie — jako założyciele plemion i klanów. W klanach tych powoli wykształciły się jedność, dyscyplina i poczucie społecznej odpowiedzialności. Ów wczesny okres ery wojowników był matriarchalny: plemionom przewodziły kobiety występujące w roli matek klanowych. Ponieważ nie ustanowiono jeszcze systemu małżeństw, kobiecie jako matce przypadał cały prestiż grupowy oraz najważniejszy głos odnośnie wszelkich decyzji dotyczących przetrwania. Stąd kobiety przysłużyły się historii ludzkości, przewodząc społeczeństwu przez tysiące lat — od epoki kamienia aż do początków patriarchatu.

W zmaganiach społeczeństw wojowników przeciwko siłom natury i innym plemionom rosnąca potęga ludzkiego rozumu zaczęła nabierać coraz większego znaczenia. Dzięki pomysłowości, którą odznaczała się nowa grupa osób o mentalności intelektualistów (vipra) doszło do najwcześniejszych osiągnięć naukowych, takich jak posługiwanie się ogniem, odkrycie łuku i strzał, igły i nici, pługu i garncarstwa, udomowienia zwierząt, rolnictwo itp. W wyniku tego długiego procesu myśliciele (vipra) zaczęli się cieszyć coraz powszechniejszym szacunkiem społeczeństwa. Stali się najbardziej wartościowymi spośród wszystkich zasobów, którymi dysponowali wojowniczy przywódcy ksattriya. Olbrzymi skok pod względem skomplikowania nastąpił również w sztuce wojennej, gdzie udoskonalona broń i strategia zaczęły decydować o zwycięstwie w równym stopniu, co dawniej siła, odwaga i zwinność. Bez przemyślanej taktyki prowadzenie jakichkolwiek działań wojennych skazane było na niepowodzenie.

Złoty wiek wojowników ksattriya był erą ekspansji i podbojów. Jego początki sięgają czasów prehistorycznych, szczytowy rozkwit przypada w epoce wielkich starożytnych imperiów, a schyłek nastąpił wraz z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego oraz Dynastii Chin i zahamowaniem wielkiej ekspansji Indo-Ariańskiej. Wojownicy nadawali ogromne znaczenie cnotom odwagi, honoru, dyscypliny i odpowiedzialności, co sprawiało, że ich społeczeństwa odznaczały się sprawną organizacją i wewnętrzną spójnością.

W drugiej połowie pierwszej ery wojowników mężczyźni obalili porządek matriarchalny i zastąpili go nową hierarchią społeczną opartą na męskiej dominacji, patriarchatem. Nowy ład został zinstytucjonalizowany przez ustanowienie systemu małżeństwa i własności prywatnej.

Z czasem ministrowie wywodzący się spośród intelektualistów uzyskali większe znaczenie i większą realną władzę niż wojowniczy królowie. Tym samym sposobem zorganizowane religie przejęły rolę wcześniej pełnioną przez plemiennych szamanów. Rozrastał się Kościół Katolicki — będący domeną klasy intelektualnej (vipra) — gromadząc większą władzę niż wszyscy królowie Europy. W Tybecie mnisi i lamowie przejęli władzę polityczną i religijną. Z nadejściem ery intelektualistów osłabił się osobisty autorytet wojowniczych królów, ponieważ społeczeństwem zaczęto zarządzać na podstawie pism, kodeksów oraz zbiorów praw. Przez różnorodne zakazy i nakazy społeczne, religijne i prawne intelektualiści w roli ministrów, kapłanów, ustawodawców i doradców zaczęli przewodzić społeczeństwu oraz wytyczać tory jego rozwoju.

W epoce dominacji intelektualistów w cyklu społecznym nastąpił rozkwit edukacji i kultury. Ludzkość osiągnęła nowe wyżyny mentalnego rozwoju i wrażliwości. Podczas złotego wieku ery intelektualistów rosły w siłę instytucje kulturalne, religijne i rządowe. Pod patronatem tychże instytucji kwitły nauka, sztuka i inne gałęzie wiedzy. Doskonałą ilustracją tego trendu jest wczesna era buddyjska w Indiach, Chinach i Południowo-Wschodniej Azji, a także zakonne centra nauki średniowiecznej Europy.

Oczywiście, z czasem klasa intelektualistów również zaczęła uciskać inne klasy oraz pasożytować na nich, dążąc do zapewnienia sobie najwyższych przywilejów materialnych i społecznych. Aby zachować swoją dominację, sięgnęła po najpotężniejsze metody w historii, polegające na wpajaniu pozostałym klasom zabobonów, dogmatów i kompleksów psychicznych. Jedną z takich taktyk było zaszczepianie ludziom dogmatu, że kobieta jest mniej doskonała niż mężczyzna i dlatego powinna pełnić wobec niego rolę służebną. Wskutek tego zaczęto dyskryminować kobiety, broniąc im dostępu do edukacji zarówno w społeczeństwach Wschodu, jak i Zachodu.

Stopniowo przyzwyczajenie intelektualistów do wygód i przywilejów przyczyniło się do tego, że stali się oni zależni od bogatych kupców. Kupcy ci wkrótce zaczęli w drodze zakupu przejmować posiadłości intelektualistów i zatrudniać ich na swoje usługi. Tym sposobem klasa kupców powoli stawała się coraz potężniejsza i wpływowa, nadając nowy dynamizm społeczeństwu uciskanemu dotąd przez skorumpowaną klasę intelektualistów. Zdolni i praktyczni kupcy (którzy w tej erze kierowali wielkimi morskimi wyprawami odkrywczymi dookoła Ziemi) stopniowo przełamali zabobony i dekadencję późnej ery intelektualistów. Gdy przejęli władzę, stworzyli nowy system finansowy, polityczny i społeczny.

Demokratyczne ruchy doprowadziły do powstania w Wielkiej Brytanii Izby Gmin, do wybuchu Rewolucji Amerykańskiej i Francuskiej oraz do stopniowego wzrostu równości obu płci. Wielkie osiągnięcia w sztuce i nauce były również stymulowane hojnym patronatem klasy handlowej.

Europejski, islamski, amerykański, a później japoński imperializm także wykształcił się w erze panowania kupców. Kapitaliści najczęściej traktują nie tylko wszystkie rzeczy, ale nawet ludzi, jako potencjalne źródła zysku. Zatrudniona przez nich klasa wojowników służyła im w kolonizowaniu świata i zdobywaniu jego surowców, w tym niewolników. Jednocześnie w Ameryce Łacińskiej, Afryce i pozostałych kolonizowanych zakątkach Ziemi kapitaliści europejscy zachęcali księży i duchownych do nawracania ludności tubylczej na chrześcijaństwo, aby uczynić z niej bardziej posłusznych poddanych. W ten sposób klasa kupiecka przyczyniła się do powstania narodów przemysłowych — wyzyskując siłę roboczą i zawłaszczając bogactwa naturalne pozostałych części świata.

Rządy polityczne są również sterowane „zakulisowo” przez kapitalistów, do których władza faktycznie należy. Sytuacja taka dotyczy dzisiaj wszystkich państw kapitalistycznych. Widać to na przykładzie przywódców politycznych, którzy w większości krajów są uzależnieni od „wielkich pieniędzy” finansujących ich kampanie wyborcze. Mimo że demokracja konstytucyjna była pozytywnym odkryciem ery kupieckiej, dzisiaj w praktyce stała się instrumentem w rękach potężnej finansjery, pozwalającym kontrolować poszczególne gospodarki narodów świata.

Dzisiaj era kapitalistów chyli się ku upadkowi. Konieczność rywalizacji na kapitalistycznym rynku zmusza korporacje do ciągłej ekspansji oraz działań zmierzających do maksymalizacji zysków. W wyniku tego wzrasta bezrobocie, a maleje siła nabywcza pracujących ludzi. Środowisko naturalne jest dewastowane przez niepohamowaną żądzę zysków. Pieniądze są akumulowane przez bogatych, tym samym ich udział w rynku jest coraz mniejszy. Osoby o mentalności intelektualnej bądź wojowniczej zostały zredukowane do ekonomicznego statusu robotników.

Zgodnie z koncepcją cyklu społecznego (stanowiącą element teorii PROUT) na skutek wzrastającego wyzysku i ostatecznej zapaści gospodarki rynkowej zwyczajni ludzie — pod przewodnictwem niezadowolonych intelektualistów i wojowników — w końcu powstaną i przejmą społeczną i gospodarczą władzę w swoje ręce. Będzie to oznaczać koniec ery kupców i początek nowej ery robotników.

Chociaż, precyzyjnie mówiąc, społeczeństwo robotników pojawia się w następstwie obalenia rządów kupców, era ta (w zasadzie anarchia) trwa jedynie do czasu, gdy przywódcy rewolucji w osobach wojowników nie umocnią swej władzy. Rewolucja robotnicza krajów komunistycznych, która jako pierwsza miała miejsce w Rosji, reprezentuje ten etap cyklu: władza kupców kończy się rewolucją robotników, czego wynikiem jest nowe społeczeństwo zdominowane przez wojowników. Cały świat musi ponownie przejść ten proces — i czyniąc to, wejść w drugą spiralę cyklu społecznego.

Komentarzy (0)