Archiwum | PROUT w praktyce

CENTRO MADRE w Barlovento, Wenezuela

CENTRO MADRE w Barlovento, Wenezuela

Wpisany dnia 03 January 2012 przez admin

Dzieci w Madre Vieja z bożonarodzeniowymi prezentami

CENTRO MADRE

Ośrodek wspólnoty mieści się w dwupiętrowym budynku o pow. 160 m2 ulokowanym na 3,5 ha farmie.Wprowadzanie w życie idei PROUT rozpoczęto tu w 2000 r. .Ośrodek oddalony jest od Carakas o dwie godziny jazdy samochodem. Służy pięciu najbliższym wioskom rejonu Barlovento, które są bardzo zacofane pod względem poziomu edukacji,opieki zdrowotnej, rolnictwa i spółdzielczości.

OSTATNIE WYDARZENIA

W 2006 r. we wszystkich 5 wioskach zorganizowano Dzień Dziecka, uczestniczyło w nim 450 dzieci. Grupa wolontariuszy – klownów (z Wenezueli, Brazylii, Argentyny i Szwajcarii) przygotowała piękne przedstawienie, angażując dzieci w taniec i wspólne działania artystyczne,które były zarówno bardzo radosne jak i kształcące. Dzieci z wioski La Guarita, które uczęszczają na nasze zajęcia muzyczne, zaśpiewały przygotowane piosenki. Pięć młodych osób z wioski Madre Sieja również dołączyło do trupy klownów jako wolontariusze.

Dzieci w Madre Vieja z bożonarodzeniowymi prezentami

Dzieci w Madre Vieja z bożonarodzeniowymi prezentami

Na początku roku szkolnego (sierpień 2006) po raz drugi ośrodek zakupił 370 uczniom szkoły podstawowej zeszyty i ołówki oraz duże notatniki, ołówki, gumki do zmazywania i dodatkowy papier dla 150 uczniów szkół ponadpodstawowych z okolicznych wiosek.

Święta Bożego Narodzenia były obchodzone w pięciu wioskach przez 450 dzieci w wieku 0-12 lat, które wykonały ozdoby bożonarodzeniowe, uczestniczyły w grach świątecznych, dzieliły jedzenie i otrzymywały prezenty. Zarówno rodzice jak i dzieci bardzo cieszyły się z programu. To było możliwe dzięki hojnym dotacjom Brytyjskiej Międzynarodowej Grupy i Stowarzyszenia Szkockiej Piłki.

 

 

 

Dzieci uczą się grać na bębnach

Dzieci uczą się grać na bębnach

MUZYKA

Dotacja otrzymana od PDVSA (Wenezuelskiej Firmy Olejowej) w odpowiedzi na list Ośrodka w 2005 roku rozpoczęła działalność Wenezuelsko-Afrykańskiej grupy bębniarzy.Jako nauczycieli zatrudniono lokalnych ekspertów, którzy pokazywali wspólnocie, jak metodą tradycyjną wykonywać bębny i jak na nich grać.Rok po zakończeniu programu członkowie wspólnoty kontynuują praktykę, nazwali się „Tambor y Fuego – Barlovento” (Bęben i Ogień-Barlovento} i wybrali swoje motto-„Jesteśmy światłem, które zapalają bębny!”. Wolontariusze z Ośrodka zaprojektowali dla nich piękne logo. Dochody otrzymane z pierwszego płatnego koncertu zainwestowali w kolorowe koszulki dla każdego. Zostali zaproszeni, aby zagrać podczas inauguracji Parku Zoologiczno-Botanicznego w Guatire. Po występie komentowali, że tylko w najbardziej fantastycznych marzeniach mogli myśleć, że wystąpią kiedyś na scenie przed publicznością. Nadal kontynuują występy na przyjęciach i specjalnych imprezach. Ten projekt muzyczny podnosi poczucie wartości wszystkich jego członków, rozwija dumę z ich korzeni kulturowych i uczy ich pracować razem.

Niektórzy członkowie zespołu bębniarskiego, który miał początek w Ośrodku, zaczęli wspólnie produkować bębny.Przymierzają się do produkcji innych wyrobów, które mają nadzieję sprzedawać w planowanym w przyszłości sklepie dla turystów.

Program muzyczny, który rozpoczął się w zeszłym roku, uczy gry na fletach prostych. Bierze w nim udział dziesięcioro dzieci z La Guarity, które otrzymują wsparcie od organizacji „Artyści na rzecz Barlovento YA.” Projekt zapoczątkował Eduardo Villegas, z zawodu muzyk, który mieszkał przez 20 lat w Niemczech. Przysyła grupie nauczycieli muzyki, aby kontynuowali pracę z dziećmi.

EKONOMIA I ROLNICTWO

Praca w pasiece

Praca w pasiece

Hodowla pszczół- z 23 uli zbieramy jednorazowo 300 kg miodu. Teraz instalujemy jeszcze więcej uli.

Setki drzew papai, granatowca, noni, mandarynkowca owocuje przez cały rok. Rokrocznie zbiera się setki przepysznych owoców mango, z czego część jest zamrażanych i przerabianych na dżem.

Podczas ostatnich sześciu miesięcy sprzedaliśmy ponad 150 paczek suszonych liści neem w dwóch sklepach z naturalną żywnością. W lokalnym sklepie sprzedajemy każdej soboty kabaczki, granaty, mandarynki, non, liście neem, miód i papaje.

Zarejestrowano firmę „Vita Lotus” utworzoną w celu sprzedawania naturalnych produktów z Ośrodka. Miód, liście neem i sok z noni są sprzedawane w trzech sklepach detalicznych w Carakas. Każdego sobotniego ranka te same produkty plus świeże owoce i warzywa są sprzedawane na rynku w sąsiednim San Jose.

Spółka krawiecka osiągająca już małe sukcesy przez trzy lata przynosi dochody pięciu kobietom- niektóre z nich są bardzo biedne. Są podekscytowane szansą sprzedania ich produktów w chatce, która ma stanąć w tym roku na drodze do Carakas. Szyją turystyczne gadżety z tkanin, które otrzymały od Crate i Bartel z Miami. Produkują też przykrywki na kubki na zamówienie z USA.

Plan generowania przychodów dla ośrodka i lokalnej ludności

Plan generowania przychodów dla ośrodka i lokalnej ludności

PLAN GENEROWANIA PRZYCHODÓW DLA OŚRODKA I LOKALNEJ LUDNOŚCI

2007 rok przyniósł wyzwania, a tym samym ekscytujące zmiany. Od momentu rozpoczęcia projektu naszym największym ofiarodawcą był Szwajcarski AMURT, który wspierał naszą pracę humanitarną po powodzi w 1999 r. i pomógł nam w tworzeniu Ośrodka. Poinformowali nas, że nie są w stanie dłużej nas wspierać. Ponieważ nie jesteśmy jeszcze niezależni finansowo, to było dla nas ogromne wyzwanie! Planujemy zmierzyć się z tym w następujący sposób:

Podczas weekendów wielu turystów z Carakas przejeżdża koło ośrodka w drodze na plażę.Poprzez skonstruowanie i postawienie na naszej ziemi churuata (okrągła chatka w tradycyjnym stylu z dachem z liści palmowych) planujemy zachęcić turystów,aby się zatrzymali i kupowali nasze produkty Vita Lotus, takie jak miód, soki naturalne, leczniczy sok z noni, liśce neem, olejek neem, warzywa z upraw ekologicznych i inne świeże produkty. Będziemy również sprzedawać produkty we współpracy z bębniarzami i krawcowymi. To sposób wsparcia inicjatyw współdziałających z Ośrodkiem i innych, nastawionych na zarabianie pieniędzy przez tutejszych mieszkańców..

ZMIANA NAZWY

Jako projekt wspólnoty, poczuliśmy przez chwilę potrzebę zmiany nazwy na coś, z czym mogliby się identyfikować lokalni ludzie. Najbliżsa wioska nazywa się Madre Vieja („Stara Matka”). Kanał, który biegnie obok, również się tak nazywa. Słowo „Matka” znakomicie oddaje ducha projektu: wspierać fizyczny, mentalny i duchowy rozwój wszystkich. Zdecydowaliśmy więc, że nazwiemy projekt „Centrum Matki” i zarejestrowaliśmy go prawnie jako fundację.

SPOŁECZEŃSTWO

Melqui przebrana za księzniczkę

Melqui przebrana za księzniczkę

Merqui ma 7 lat, mieszka z nami przez pięć dni w tygodniu. Cierpiała z powodu niedożywienia i zaniedbania, ale teraz dzięki życzliwej trosce rozwija się znakomicie. Szybko się uczy, wspaniale rozwija zdolności społeczne i koordynację ruchową, a we wrześniu zaczyna pierwszą klasę. Dyrektorka szkoły cieszy się, że zapisaliśmy Melqui do szkoły, ponieważ wierzy, że Ośrodek Madre może wzbogacić ich szkołę o specjalne zajęcia i materiały.

Od kiedy Melqui przyszła do nas, jej zdrowie i duch polepszyły się bardzo, a jej nauczyciele obserwują zauważalne zmiany na lepsze. Bardzo dobrze je, cieszy się z zajęć w szkole, ma niesamowitą wyobraźnię i jest po prostu szczęśliwa.

W wiosce Caraquita sześciu uczniów liceum rozpoczęło prowadzenie biblioteki. Książki zostały ofiarowane przez AMURT i Shell.Jest to spory sukces- z wypożyczalni korzysta ponad 25 uczniów, którzy nigdy nie byliby w stanie kupić podręczników.

11 uczniów szkoły średniej z Madre Vieja i Caraguita, którzy regularnie pomagają w działaniach Ośrodka Madre wzięto na pokaz filmu. To było niesamowite dla nich doświadczenie, ponieważ żaden z nich dotychczas nie był w kinie.

Gladys i jej dwoje dzieci. Matka kończy szkołę średnią.

Gladys i jej dwoje dzieci. Matka kończy szkołę średnią.

PROGRAMY EDUKACYJNE

W dziale edukacji będziemy kontynuować pięć projektów:

1) Program czytania: ośrodek pożycza książki dla dzieci rodzicom w miejscowości La Guairita, aby czytali je swoim małym dzieciom. Celem jest wyrobienie nawyku czytania i pisania i kreowanie pozytywnej relacji między rodzicami i dziećmi. W ramach tego programu zapraszamy w sobotnie popołudnia mamy do ośrodka na warsztaty doskonalenia umiejętności rodzicielskich i poczucia własnej wartości. Ten projekt spotkał się z bardzo dobrym odbiorem i planujemy usystematyzować go i rozszerzyć na pozostałe 4 wioski. Wolontariusze zaprojektowali bardzo piękne logo dla tego projektu.

2) Programy rozwoju osobistego dla nastolatków i dorosłych: Ten program jest po to, aby pokazać ludziom, że pomimo niesprzyjających i często traumatycznych okoliczności w ich życiu powodowanych biedą, przemocą i dyskryminacją, muszą mieć siłę, aby zmieniać siebie i nauczyć się, jak w pełni wykorzystywać swój potencjał. Przewidujemy indywidualne i grupowe rozmowy, porady, jak rozwiązywać konflikty, radzić sobie ze stresem,warsztaty podnoszące świadomość i poczucie własnej wartości oraz naukę praktycznych umiejętności.

3) Kursy pozwalające uzyskać dyplom szkoły średniej: opłacamy naukę młodym matkom, które chcą skończyć szkoły średnie, ale nie mogą brać udziału w programach rządowych. Yuraima, młoda matka z La Guairita, Gladys – 17 letnia matka z dwójką dzieci i Franci – 18 letnia matka z trójką dzieci,uczęszczają na specjalne kursy, aby ukończyć szkołę średnią. Dziesięć młodych osób wpisanych jest na listę oczekujących!

4) Wsparcie dla uczących się: Będziemy kontynuować pomoc dla uczniów z lokalnych szkół poprzez zapewnianie im niezbędnych przyborów szkolnych, wypożyczanie książek, doradztwo i asystowanie nauczycielom.

5) Wiejskie festiwale: Dwa razy do roku, w czerwcu i grudniu, pomagamy w zorganizowaniu kulturalnego i edukacyjnego program dla każdej społeczności. Są to ważne wydarzenia budujące więż pomiędzy ośrodkiem i wioskami. Zapraszamy uniwersytecką grupę teatralną, klownów, muzyków i międzynarodowych wolontariuszy, aby wzbogacili życie ludzi i wzmocnili ich poczucie solidarności.

Dyrektorka ośrodka rozpoczęła trzyletnie studia Psychoterapii Gestalt. To podniesie jej umiejętności prowadzenia działań wspomagających indywidualny rozwój, samoświadomość i grupową dynamikę.

WSPARCIE

Leidy, wolontariuszka, z naszą nową pralką

Leidy, wolontariuszka, z naszą nową pralką

Różni darczyńcy wspierają nas datkami każdego miesiąca. Na przykład do końca zeszłego roku nadal praliśmy swoje ubrania w rękach. Kiedy Melqui zamieszkała z nami, było to uciążliwe, ponieważ moczyła się i uwielbiała zabawy na dworze i wspinanie na drzewa. Sympatycy naszego ośrodka przybyli na ratunek i ofiarowali pieniądze na zakup pralki. To było dla nas bardzo znaczące. Dotacje w postaci pieniędzy, dóbr czy poświęconego czasu pozwalają nam nieść więcej pomocy.

Artykuł w oryginale znajdziesz TUTAJ.

Tłumaczenie: Karolina Kalyanii Kurpiel

Korekta: Mahawir Domański i Mariusz Mahesz Winniczuk

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

W poszukiwaniu spółdzielczości XXI wieku

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

– z Dadą Maheshvaranandą rozmawia Piotr Bielski
Wywiad z Magazynu Obywatel nr 2 / 2007 (34)

Od lat zajmujesz się promowaniem spółdzielczości. Jak wygląda obecnie globalna sytuacja spółdzielczości? Mamy do czynienia z narastającą falą rozwoju spółdzielni czy też uginają się one pod presją neoliberalnych reform i konkurencją ze strony wielkich koncernów?

D. M.: Spółdzielnie są niemal niewidoczne dla zwykłego odbiorcy przekazów medialnych. Niewiele osób wie, że kilkaset milionów ludzi w skali świata pracuje obecnie w spółdzielniach, znacznie więcej niż np. w korporacjach ponadnarodowych. Międzynarodowe Zrzeszenie Spółdzielczości (ICA – International Co-operative Alliance) zrzesza federacje spółdzielni z 92 krajów. Najbardziej obiecującym przykładem jest Wenezuela, gdzie w ciągu ostatnich siedmiu lat rządów prezydenta Hugo Cháveza powstało 150 tys. spółdzielni. Innym ciekawym przykładem są spółdzielnie Mondragonu w Hiszpanii…

Odwiedziłem Mondragon i widziałem, że funkcjonuje on jako federacja spółdzielni jedynie w Kraju Basków, skąd się wywodzi. Niestety firma ta przechodzi proces międzynarodowej ekspansji i w swych fabrykach w Polsce czy Chinach działa na zasadach typowej spółki akcyjnej. Czy rzeczywiście jest to obiecujący przykład?

D. M.: Jest to oczywiście niezgodne z duchem spółdzielczości. Wedle reguł ICA, spółdzielnie powinny pomagać spółdzielniom, oferować wsparcie finansowe i merytoryczne, szkolenia. Aby spółdzielnia odniosła sukces, potrzebuje wsparcia wspólnoty. W Kraju Basków cieszą się nim, lecz gdzie indziej zamiast wspierania spółdzielczości są zainteresowani jedynie przetrwaniem. Wina leży po stronie złego prawa. Gdy Hiszpania weszła do UE, natychmiast zostały zniesione cła chroniące lokalny przemysł. Wcześniej 45-procentowy podatek importowy skłaniał klientów do kupowania produktów Mondragonu. Gdy zniknął podatek importowy, dokonano centralizacji zarządzania i przyjęto agresywną strategię, aby pozostać konkurencyjnymi wobec tanich importowanych produktów. W przypadku Mondragonu ten system działał rewelacyjnie na obszarze Kraju Basków – różne zjednoczone spółdzielnie wzajemnie sobie pomagały. Dlaczego więc musieli oni stworzyć wielką międzynarodową korporację? Była to kwestia przetrwania ze względu na zalanie hiszpańskiego rynku przez produkty z UE.

Czy sądzisz, że to, co stało się w przypadku Mondragonu, jest nieuniknionym procesem w ramach systemu kapitalistycznego?

D. M.: Globalizacja gospodarki nie jest historyczną koniecznością. Modelem powinna być globalizacja człowieczeństwa i „lokalizacja” gospodarki. Przykładowo, nie jest wcale trudne przywrócenie ceł na importowane towary. Biolodzy mówią o naturalnych granicach każdego organizmu, półprzepuszczalnej membranie, która pozwala wpływać jedzeniu i wychodzić odpadom, chroniąc jego wewnętrzne środowisko. Gospodarki, tak jak żyjące systemy, potrzebują ochrony. Granice każdego regionu powinny być półprzepuszczalne, dopuszczając import i eksport, lecz chroniąc lokalną gospodarkę i rolnictwo.

Zajmowałeś się spółdzielczością w różnych miejscach świata. Czy widzisz jakieś podobieństwa między bogatymi spółdzielniami Basków a biednymi spółdzielniami np. brazylijskich chłopów pozbawionych ziemi?

D. M.: Zasady są takie same. Także Baskowie byli ubodzy, gdy po zakończeniu wojny domowej zakładali pierwsze spółdzielnie.

PROUT – Postępowa Teoria Użytkowania – kompleksowa wizja, którą reprezentujesz, zdaje się poszukiwać systemowych rozwiązań wykraczających poza horyzont kapitalizmu i socjalizmu. Co jest sednem tej wizji?

D. M.: PROUT to teoria stworzona przez hinduskiego myśliciela Prabhata Ranjana Sarkara. Model ten jest oparty na trzech rodzajach własności: prywatnej, spółdzielczej i państwowej. W minionym wieku obserwowaliśmy konflikt pomiędzy komunizmem i kapitalizmem – oba te systemy miały wiele wad oraz pewne zalety. Oba przyjmowały materialistyczny światopogląd, który prowadzi do niszczenia środowiska. Wedle wizji PROUT, prywatna własność jest dopuszczalna w niewielkiej skali firm zatrudniających do 10 pracowników wraz z nałożeniem limitu na zyski, jakie te firmy mogą wygenerować. Zakładamy, iż własność prywatna dobrze się sprawdza np. w niewielkiej, „rodzinnej” restauracji, ale jeśli firma się rozrasta, to powinna zostać przekształcona w spółdzielnię, która jest bardziej demokratyczną formą własności. W Brazylii istnieje ministerstwo solidarności gospodarczej, które zwracało się do szefów przedsiębiorstw będących na krawędzi bankructwa z propozycją pomocy w przekształceniu firmy w spółdzielnię. Jeśli firmy przyjmowały propozycję rządu, najczęściej ich wyniki ulegały poprawie i były w stanie zatrudniać więcej pracowników. Dziś ministerstwo zwraca się z taką propozycją do wszystkich firm, także tych mających niezłe wyniki. Gdy obowiązek dbania o wyniki firmy spada na jednego właściciela, przyprawia go o ból głowy, zaś gdy firma stanie się spółdzielnią, jej dotychczasowy właściciel może dalej pracować jako dyrektor, lecz nie jest już dłużej osobiście odpowiedzialny za wszystko. Przekształcanie firm w spółdzielnie to również efektywna technika aktywizowania pracowników na rzecz swoich miejsc pracy. Własność państwowa zaś powinna dotyczyć największych firm, kontrolujących zasoby naturalne, będące własnością wszystkich obywateli.

Jednak aby założyć spółdzielnię, nie potrzebujemy jakiejś skomplikowanej teorii społeczno-politycznej.

D. M.: Nasza wizja zakłada holistyczne podejście, na które składają się etyka, rolnictwo ekologiczne, ochrona środowiska, edukacja, kultura, kształtowanie świadomości. Kultura ma ważną rolę do odegrania w wyzwoleniu człowieka, ponieważ każdy człowiek powinien czuć się dumny ze swej tożsamości. My zachęcamy do spojrzenia uniwersalistycznego, lecz najpierw ludzie muszą pokonać kompleks niższości, prześladujący zwłaszcza ubogie kraje. Został on stworzony przez zachodnie media i reklamę, głoszące, iż aby być szczęśliwym, musisz być bogatym i białym. Kryje się w tym fałsz, gdyż znamy wielu zamożnych i jednocześnie bardzo nieszczęśliwych ludzi. Proponujemy takie przesłanie: każdy człowiek jest piękny i każdy dysponuje pewnym fizycznym, umysłowym i duchowym potencjałem. Jeśli zagwarantujemy zaspokojenie podstawowych potrzeb i pracę każdemu, ludzie będą mogli lepiej rozwijać wyższe wartości: szacunek dla siebie, miłość, poczucie wspólnoty i ostatecznie wymiar duchowy – samorealizację.

Z dużą radością mówiłeś o mającym wkrótce nadejść krachu amerykańskiej gospodarki. Skąd czerpiesz taki optymizm – wszak efektem mogą być globalna recesja, terror, chaos…?

D. M.: Bardzo mnie cieszy, że wielki krach może zniszczyć globalny system kapitalistyczny, który dziś potęguje ból i cierpienie pośród ubogich tego świata. Ilość ludzi zmarłych każdego dnia wskutek głodu i biedy jest większa niż ilość ofiar tragedii z 11 września 2001 r.

Czyli krytycy globalnego kapitalizmu nie powinni się bać upadku światowego systemu gospodarczego?

D. M.: Oczywiście, że nie. Weźmy przykład lokalnej waluty. W czasie wielkiej depresji lat 30., Wörgl było jednym z najbiedniejszych miast w Austrii. Później wprowadzili lokalną walutę i w ciągu niespełna dwóch lat stali się najbogatszą społecznością w swoim kraju i 400 innych wspólnot poszło za ich przykładem. Niestety rząd zabronił stosowania lokalnych walut, ponieważ dostrzegł w nich zagrożenie dla waluty krajowej. Zatem w przypadku krachu może się pojawić wiele pozytywnych inicjatyw w sferze gospodarki i służyć nam za swoiste łodzie ratunkowe…

Wróćmy do obecnych realiów. Jakie są twoje doświadczenia z zakładania i prowadzenia instytucji badawczej – PROUT Research Institute of Venezuela?

D. M.: Jest to niezwykle ekscytujące doświadczenie. Otworzyliśmy biuro w Caracas, pracuje tam obecnie czworo wolontariuszy, a z końcem marca spodziewamy się dziesięciu. Jesteśmy otwarci na stażystów z całego świata. Spotkałem starego działacza, Amerykanina mieszkającego w Brazylii, który powiedział, że jeśli byłby młody, przeniósłby się do Wenezueli, ponieważ cały świat spogląda, jak ten kraj podnosi się przeciwko modelowi neoliberalnemu i wygrywa. W Wenezueli widzimy udane próby wyeliminowania biedy – która historycznie miała wielki zasięg – poprzez edukację, opiekę medyczną i podnoszenie standardu życia ludzi za pomocą spółdzielni.

Jednocześnie przyznaję, że pewne rzeczy nie funkcjonują dobrze. Przykładowo, nikt nie wie, ile spośród 150 tys. spółdzielni zarejestrowanych w ciągu ostatnich siedmiu lat przetrwało do dziś, ile z nich faktycznie funkcjonuje jako spółdzielnie. W niektórych przypadkach ludzie zarejestrowali spółdzielnie tylko po to, aby otrzymać pożyczkę bankową, której nigdy nie spłacili, albo aby uzyskać zamówienie rządowe, gdyż rząd daje pierwszeństwo spółdzielniom.

My oferujemy szkolenia dla spółdzielni. Przeciętny poziom edukacji był bardzo niski, ponieważ państwo dopiero co wyeliminowało analfabetyzm, również poziom czytelnictwa jest niski.

Czego konkretnie nauczasz na szkoleniach dla spółdzielców?

D. M.: Promujemy m.in. uniwersalną etykę, ponieważ uważamy, że bardzo ważna jest uczciwość, postawa antykorupcyjna. Chcemy promować zasady spółdzielczości. W większości krajów nie uczy się spółdzielczości w szkole, więc dla większości ludzi są to całkiem nowe idee. Wielu pracowników chce dobrych spółdzielni, lecz niewiele wie na ten temat, dlatego też dostarczamy im idei i narzędzi, wspierając proces rozwoju spółdzielczości.

A jak wyglądają stosunki pomiędzy waszym Instytutem i rządem Wenezueli?

D. M.: Zachowujemy niezależność, lecz mamy z rządem bardzo dobre stosunki już od kilku lat. Osobiście znam kilku ministrów z obecnego gabinetu i utrzymuję z nimi bardzo życzliwe stosunki. Dwukrotnie PDVSA – Narodowa Kompania Naftowa, zleciła nam przeprowadzenia szkolenia na temat spółdzielczości. Prezydent Chávez proklamował nowy „Socjalizm dla XXI wieku”, lecz sam przyznaje, że nie wie dokładnie, co to znaczy. Rewolucja Boliwariańska jest procesem eksperymentowania – nie chcą wprowadzenia XX-wiecznego socjalizmu, który poniósł klęskę, lecz szukają czegoś nowego.

Czy masz jakieś przesłanie dla polskich czytelników?

D. M.: Polacy zadziwili świat pokazując, jak solidarność i wiara potrafią pokonać sowieckie imperium. Ostatnim imperium dzisiejszego świata są USA, kraj, który dzięki swemu militarnemu potencjałowi może gospodarczo eksploatować cały świat. Ponieważ poznaliście dobrze ciemne strony komunizmu i kapitalizmu, zdajecie sobie sprawę, że oba te materialistyczne systemy są przestarzałe. Wasza silna wiara skłania was do szukania alternatyw. Myślę, że Polska ma ogromne możliwości stania się przykładem dla całego świata i globalnym liderem alternatywnej ekonomii.

Dziękuję za rozmowę.

Kraków, 12 grudnia 2006 r.

Dada Maheshvarananda – urodzony w USA aktywista społeczny i pisarz. Przez 28 lat nauczał jogi i medytacji oraz koordynował projekty społeczne w Azji Południowo-Wschodniej i Ameryce Południowej. Autor książki “Po kapitalizmie – wizja nowego świata według teorii PROUT.” Podczas ostatnich trzech lat przeprowadził wiele seminariów i warsztatów w Europie, poświęconych zagadnieniom społecznym i wartościom duchowym. Ostatnio uruchomił PROUT Research Institute w Caracas i został konsultantem rządu Wenezueli w zakresie rozwoju społecznego i gospodarczego.

Komentarzy (0)