Archiwum | Gospodarka

Tags: ,

Wymogi Demokracji Ekonomicznej

Wpisany dnia 03 January 2012 przez admin

Poniższy tekst to wykład P.R.Sarkara z roku 1986. W ogóle doskonale opisuje sytuację tak Polski, jak i większości pozostałych demokratycznych krajów. W szczególe dotyczy sytuacji Indii. I jak, każdy tekst Sarkara, powinien być rozumiany przez pryzmat trzech aspektów naszej egzystencji – czasu, miejsca i osoby (epoki, kraju i ludzi).

1. Demokracja Polityczna
2. Decentralizacja Ekonomiczna
3. Wymogi Demokracji Ekonomicznej

3. Wymogi Demokracji Ekonomicznej

Pierwszym wymogiem demokracji ekonomicznej jest, aby zagwarantowano wszystkim zaspokojenie minimalnych życiowych potrzeb naszej epoki – wyżywienia, odzieży, mieszkania, edukacji i opieki medycznej. Nie jest to jedynie prawo jednostki, lecz również kolektywna konieczność – łatwość dostępu do tych minimalnych produktów poprawi powszechny dobrobyt społeczeństwa.

Kolejny wymóg demokracji ekonomicznej to zagwarantowanie wszystkim jednostkom powiększenia ich siły nabywczej. W demokracji ekonomicznej to ludność lokalna posiadać będzie ekonomiczną władzę. Tym samym lokalne surowce użytkowane będą do promowania dobrobytu społeczności lokalnej. Oznacza to, że surowce dostępne w danym regionie społeczno-gospodarczym nie powinny być eksportowane do innego regionu. Zamiast tego centra przemysłowe powinny być budowane tam, gdzie dostępne są dane zasoby. Wykreuje to przemysł oparty na lokalnie dostępnych materiałach i zapewni pełne zatrudnienie dla lokalnej ludności.

Trzecim wymogiem demokracji ekonomicznej jest przekazanie podejmowania ekonomicznych decyzji w ręce ludności lokalnej. Każdy ma prawo do wolności ekonomicznej. Aby ją osiągnąć, należy władzę gospodarczą przekazać społecznościom lokalnym. W demokracji ekonomicznej ludność lokalna posiadać będzie władzę podejmowania wszystkich decyzji ekonomicznych, produkcji artykułów podstawowych dostosowanej do zapotrzebowania społecznego oraz do dystrybuowania wszystkich produktów rolnych i przemysłowych.

Czwartym wymogiem demokracji ekonomicznej jest, aby ściśle przestrzegano zakazu interweniowania w lokalną gospodarkę przez ludzi z zewnątrz. Odpływ lokalnego kapitału musi zostać zatrzymany poprzez ścisłe zapobieganie uczestniczeniu w jakiejkolwiek gospodarczej działalności w lokalnym obszarze przez podmioty zewnętrzne czy też zewnętrzną populację.

Aby demokracja ekonomiczna osiągnęła sukces, należy zaimplementować PROUT i poprawiać krok po kroku gospodarczy dobrobyt ludności. To z kolei prowadzić będzie do jeszcze większych możliwości duchowego wyzwolenia istot ludzkich.

Na koniec pamiętać należy, że ekonomiczna demokracja niezbędna jest nie tylko dla ekonomicznego wyzwolenia istot ludzkich, lecz dla uniwersalnego dobrobytu wszystkich – w tym roślin i zwierząt. Demokracja ekonomiczna prowadzi do sposobów i metod łagodnego postępu społeczeństwa poprzez dostrzeganie unikalnych wartości tak w ludziach, jak i w innych istotach żywych.

P.R.Sarkar, Czerwiec 1986, Kalkuta

wersja do druku – PDF

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dr Noam Chomsky – Erozja demokracji i wizje nowego świata

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Przedmowa do książki “Po kapitalizmie” Dady Maheshvaranandy

Dr Noam Chomsky

Finansowi przywódcy krajów bogatych, którzy spotykają się co roku na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos (Szwajcaria), zostali nazwani przez wiodący światowy magazyn biznesowy The London Financial Times „władcami wszechświata”. Termin ten został użyty prawdopodobnie z odcieniem ironii, lecz jest raczej trafny. Grupa ta nie jest wybierana w sposób powszechny, a reprezentuje monstrualną potęgę finansową, nieprzynoszącą żadnych korzyści zwyczajnym ludziom. Przykładowo w 1970 roku około 90% kapitału międzynarodowego było ulokowane w handlu i długoterminowych inwestycjach, czyli mniej lub bardziej produktywnie, natomiast tylko 10% w spekulacjach. Do roku 1990 te proporcje się odwróciły.

W tym nowym porządku świata lansowanym przez elity finansowe ma on być rządzony przez bogatych i na rzecz bogatych. Tak stworzony globalny system nie jest bynajmniej klasycznym rynkiem; lepiej pasuje do niego określenie „merkantylizm korporacyjny”. Coraz więcej władzy trafia w ręce ogromnych prywatnych instytucji i ich przedstawicieli. Te instytucje są w swym charakterze totalitarne: w korporacji władza rozchodzi się z góry w dół — z wykluczeniem zewnętrznego społeczeństwa. W systemie współczesnej dyktatury, kryjącym się pod określeniem „wolnego rynku”, wszelka władza decyzyjna w sprawach inwestycji, produkcji i handlu jest scentralizowana i „uświęcona”. Pod względem faktycznym i prawnym ani pracownicy, ani społeczeństwo nie mają w niej żadnego udziału.

Olbrzymie bezrobocie utrzymuje się mimo wielkiego zapotrzebowania na pracę. Wszędzie są do wykonania zadania o wielkiej wartości społecznej i ludzkiej oraz mnóstwo ludzi chętnych do ich wykonania. Jednak panujący system gospodarczy nie potrafi połączyć potrzeby wykonania pracy i wolnych rąk cierpiących z powodu jej braku ludzi. Oficjalnie forsowana koncepcja „gospodarczego zdrowia” jest nastawiona na potrzebę zysku, a nie na potrzeby ludzi. Współczesny system gospodarczy jest w skrócie katastrofalną porażką. Oczywiście okrzyknięto go wspaniałym sukcesem, a to za sprawą wąskiej grupy uprzywilejowanych jednostek, które mają się w nim dobrze i spośród których wywodzą się orędownicy jego zalet i triumfów.

Światowe Forum Ekonomiczne zagraża przetrwaniu gatunku. Poważne potraktowanie przyjętych przez nie wytycznych prowadzi do konkluzji, że racjonalne działanie polega na niszczeniu środowiska naszym wnukom, o ile używamy zdobyczy rozumu „do osiągnięcia jak największego bogactwa” w sensie wychwalanym przez współczesną ideologię. Wobec takich poglądów nie dziwi już fakt, że sabotowanie Protokołu z Kioto przez prezydenta Busha zyskało aplauz zespołu redakcyjnego gazety The Wall Street Journal.

Badania opinii publicznej wskazują, że społeczeństwo jest w miarę świadome problematyki tak zwanych porozumień wolnego handlu i powszechnie przeciwne polityce władców, których niemal jednomyślnie wspiera sektor korporacyjny, rządy oraz instytucje ideologiczne.

W rzeczywistości błędne jest nawet twierdzenie, jakoby istniały „wybierane demokratycznie rządy”, tj. że przy wyborze kandydatów w jakiekolwiek znaczenie ma zdanie opinii publicznej w powyższych sprawach. Stan taki istnieje, ponieważ nawet w najbardziej wolnych i demokratycznych krajach sprawujący władzę dokładają wszelkich starań, aby te kluczowe kwestie nie dotarły do świadomości obywateli.

Media zdają sobie sprawę z powszechnej opozycji. Gazeta The Wall Street Journal na przykład z żalem spostrzega, że przeciwnicy tzw. umów wolnego handlu (co jest, nawiasem mówiąc, mylącą nazwą) dysponują „bronią ostateczną”: ogółem społeczeństwa, który należy zatem utrzymywać w niewiedzy.

Równolegle ze spotkaniami władców wszechświata, w Porto Alegre (w Brazylii) odbywało się corocznie spotkanie Światowego Forum Społecznego, jednocząc reprezentantów oddolnie utworzonych organizacji z całego świata, których koncepcja tego, czego potrzebuje świat, jest zdecydowanie odmienna od ideologii władców. Moim zdaniem nadzieja na godną przyszłość spoczywa bardzo realnie w rękach tych, którzy zbierają się w Porto Alegre oraz im podobnych.

Tradycyjnym celem nowoczesnej lewicy od początku jest stworzenie formy globalizacji, opartej na współuczestnictwie szerokich mas społeczności światowej, a tym samym wyczulonej na interesy i troski tej społeczności. Światowe Forum Społeczne ma nadzieję stać się pierwszym naprawdę znaczącym przejawem takiej oddolnej globalizacji. Jest to długo oczekiwana wizja, niosąca ogromne nadzieje.

Takie konfrontacje są głównymi motywami historii. I na szczęście siły społeczne na przestrzeni wieków odnosiły wiele zwycięstw, tryumfując nad nieuzasadnioną moralnie ani społecznie koncentracją władzy taką, jak na przykład Światowe Forum Ekonomiczne.

Całe tak zwane „zadłużenie” Trzeciego Świata to przede wszystkim koncept ideologiczny, mający niewiele wspólnego z realiami gospodarczymi. W znacznej mierze dług ten mógłby zostać zmniejszony, a w wielu przypadkach anulowany w myśl kapitalistycznej zasady, że pożyczkodawcy powinni brać pod uwagę ryzyko oraz że ciężar spłaty powinien obarczać tych, którzy faktycznie pożyczyli pieniądze. W przypadku Brazylii nie oznacza to ludzi ze slumsów czy bezrolnych robotników bądź tak naprawdę większości populacji. Naturalnie bogacze i elity władzy nie zamierzają honorować wspomnianej zasady.

Jedną z funkcji Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest zapewnienie inkasującym olbrzymie zyski kredytodawcom oraz inwestorom „darmowego ubezpieczenia od ryzyka”. A w kraju biorącym pożyczkę co robią ci, którzy ją faktycznie zaciągnęli, czyli przywódcy? Przenoszą aktywa finansowe za granicę, unikają opodatkowania, importują towary luksusowe, wznoszą pomniki własnej megalomanii itp. Jeśli zadłużenie przestaje być możliwe do obsłużenia, przerzucają je na całe społeczeństwo przez wprowadzane programy dostosowań strukturalnych i inne środki mające poprawić eksport (na korzyść pożyczkodawców), przy okazji doprowadzając do ruiny rzesze zwykłych obywateli. Nadzór nad realizacją tych programów to druga, uzupełniająca funkcja Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Inną sprawą jest to, czy zadłużenie naprawdę istnieje, co również nie jest wcale oczywiste. Według prawa międzynarodowego stworzonego przez Stany Zjednoczone i egzekwowanego przez nie wedle wygody, zadłużenie mogłoby prawdopodobnie zostać zaliczone do kategorii „długu nieznośnego”. Pojęcie prawne „długu nieznośnego” stanowi, że państwa w ogóle nie muszą go spłacać. Wskazała na tę możliwość wiele lat temu Karen Lissakers, dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, stwierdzając, że „gdyby zasada ta była stosowana dzisiaj, wyeliminowałaby znaczną część zadłużenia Trzeciego Świata”.

W niektórych przypadkach istnieją nawet bardziej konserwatywne mechanizmy, na przykład zastosowanie orzeczeń Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Taki prosty sposób uwolniłby z zadłużenia Nikaraguę.

Argentyna, która ślepo realizowała strukturalne wytyczne Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zapłaciła za to katastrofą gospodarczą. Rodzi to uzasadnione pytanie „Gdzie się podziały pożyczone pieniądze?” Po prześledzeniu ich szlaku i ustaleniu, co się z nimi stało, będzie można wyciągnąć odpowiednie wnioski. Przez lata tak zwany dług stanowił częsty pretekst dla ucieczki kapitału z Ameryki Łacińskiej. Otóż większość pieniędzy, które wypłynęły z Argentyny, trafiła na poczet spłaty zadłużenia i wróciła do wierzycieli — dlatego znajdują się one w rękach pożyczkodawców: banków, instytucji finansowych itp. Ostatnie kongresowe dochodzenie wykazało, że główne międzynarodowe banki USA zapewniają „furtkę” dla gigantycznego przepływu kapitału z nielegalnej aktywności, w tym banków mocno zaangażowanych w Amerykę Łacińską i podobnie rzecz się ma z międzynarodowym systemem bankowym.

Inną sprawą jest to, czy państwa powinny dochodzić rozwiązania problemu własnego zadłużenia tradycyjnymi środkami prawnymi. Rozwiązanie problemu nie leży bowiem w domenie ani prawa, ani moralności, lecz związane jest z układem sił. Decyzje należy podejmować w świecie realnym, a nie świecie fantastyki doktrynalnej, a tym światem rządzi prawo siły. Jedynie w bajkach dla dzieci i na stronicach intelektualizujących pism sprawiedliwość i prawo wytyczają ład światowy.

Przed upadkiem Związku Radzieckiego istniało dwóch światowych władców: Stany Zjednoczone, dużo bardziej potężne, oraz Związek Radziecki funkcjonujący mniej więcej jako młodszy partner w kontrolowaniu globalnego porządku. Wojny tego okresu nie toczyły się jednak między tymi supermocarstwami. Raczej każde z nich pod pretekstem obrony przed zagrożeniem stwarzanym przez drugą stronę prowadziło własne kampanie terroru i przemocy, aby kontrolować posiadane strefy wpływów. Można na to przytoczyć liczne jednoznaczne dowody w wewnętrznych archiwach dokumentalnych, a także w przebiegu wydarzeń. Dla Zachodu zimna wojna była kontynuacją tego, co czasami nazywa się konfliktem Północ Południe, a co kiedyś nazywano „imperializmem europejskim”.

Stosownie do tego po zimnej wojnie działania polityczne nie zmieniły się zbytnio. Realizują te same cele, co wcześniej. W rzeczywistości konflikt Wschód Zachód u swoich podstaw posiadał wiele cech konfliktu Północ Południe. Każde supermocarstwo z cynizmem wykorzystywało konflikty występujące w strefie wpływów drugiej strony. Nikt z pewnością nie pragnie ujrzeć powtórki takiego układu i na szczęście nie zanosi się na to. To, co się tak naprawdę kształtowało przez wiele lat — w miarę wyraźnie w przeciągu ostatnich kilku dekad — to porządek światowy, który jest gospodarczo trójstronny, a jednostronny militarnie. Europa i Azja w przybliżeniu dorównują Stanom Zjednoczonym gospodarczo, lecz wzrasta samotna dominacja USA na polu militarnym.

„Demokracja” nie jest pojęciem prostym. Na najprostszym poziomie społeczeństwo jest demokratyczne, dopóki samo może podejmować znaczące decyzje w sprawach, które go dotyczą. Dawno już zrozumiano, że formy demokratyczne odgrywają bardzo ograniczoną rolę w sytuacji, gdy decyzje w sprawie podstawowych aspektów życia spoczywają w rękach niekontrolowanej i nieponoszącej odpowiedzialności, skoncentrowanej potęgi prywatnej, a społeczeństwo znajduje się pod panowaniem „interesów dążących do prywatnego zysku przez prywatną kontrolę nad bankowością, ziemią, przemysłem, wzmocnionych przez kontrolę nad prasą, agencjami informacyjnymi i innymi środkami upubliczniania i propagandy”.

Autorem tego cytatu nie jest wcale żaden aktywista Partii Pracy, lecz John Dewey, prawdopodobnie najbardziej znamienity i uznany zachodni filozof społeczny XX wieku, którego głównym zainteresowaniem była teoria demokracji i który był — mówiąc kolokwialnie — na wskroś amerykański.

Widzę demokrację w sposób bardzo zbliżony do tego, jak postrzega ją większość społeczeństwa Stanów Zjednoczonych i Ameryki Łacińskiej. Wyniki wyborów świadczą o potrzebie demokracji, a jednocześnie o słabnącym zaufaniu do tego, co obecnie kryje się pod tą nazwą. Jak zauważył politolog argentyński, Atilio Boron lata temu, „demokratyzacja” zbiegła się w czasie z neoliberalizmem, który jednocześnie podkopuje jej fundamenty. Ta sama prawda dotyczy Stanów Zjednoczonych, od kiedy stały się ofiarą własnej formy „neoliberalizmu” na przestrzeni ostatnich 20 lat. Po objęciu rządów przez Ronalda Reagana odsetek obywateli przekonanych, że rząd służy interesom elit i nielicznych jednostek — a nie narodu, wzrósł gwałtownie ze zwykłego poziomu 50% do ponad 80%.

Niewolnictwo, ucisk kobiet i wyzysk pracowników oraz wiele innych przypadków łamania praw człowieka trwało tak długo po części dlatego, że na różne sposoby wartości oprawców zostały przejęte, przyswojone i uwewnętrznione przez ich ofiary. Z tego powodu „budzenie świadomości” jest często pierwszym krokiem ku wyzwoleniu.
Wolność bez możliwości jest szatańskim podarunkiem, a odmawianie zapewnienia takich możliwości — przestępstwem. O dystansie, jaki dzieli nas od stanu godnego miana „cywilizacji”, najlepiej dzisiaj świadczy los najbardziej bezbronnych. Co kilka godzin 1000 dzieci umiera na choroby, którym można łatwo zapobiec. Prawie dwa razy tyle kobiet w ciąży lub podczas porodu ginie bądź doznaje poważnego uszczerbku na zdrowiu z powodu braku prostych lekarstw i opieki lekarskiej. Organizacja UNICEF szacuje, że aby zażegnać takie tragedie i zapewnić powszechny dostęp do podstawowych świadczeń socjalnych, wystarczyłaby jedna czwarta rocznych wydatków wojskowych „państw rozwijających się” — około 10% wydatków militarnych Stanów Zjednoczonych. To właśnie w kontekście takiej rzeczywistości można toczyć poważną dyskusję na temat wolności ludzkiej.

Globalizacja proponowana przez Światowe Forum Społeczne może stać się główną metodą samoobrony małych narodów, a także ludności wszystkich państw, wielkich i małych. Oprócz tego kluczowego kierunku działań, współpraca Południe Południe może stać się niezależnym czynnikiem zapewniającym metody ochrony dla „małych narodów” — nie małych w sensie liczby ludności, lecz w sensie kontroli nad bogactwami i środkami militarnymi.
W przypadku krajów rozwijających się rezultat uzależniony jest od tego, czy ludzie we współpracy z innymi, stojącymi w obliczu podobnych problemów, będą w stanie wziąć swój los we własne ręce. Innymi słowy, uzależnione to będzie od tego, czy ludzie na świecie są w stanie rozpocząć swoisty rodzaj globalizacji, mający służyć ich interesom.

Rozsądni ludzie powinni moim zdaniem pokładać nadzieje w systemie światowym zupełnie innego typu niż obecny. Doniosłą rolę w tym momencie historii odgrywają wizje alternatywne. Spółdzielczy model demokracji gospodarczej, który prezentuje teoria PROUT, oparty na fundamentalnych wartościach ludzkich i współużytkowaniu zasobów planety w sposób zapewniający powszechne korzyści zasługuje tutaj na poważne potraktowanie.

Dr Noam Chomsky jest znanym profesorem lingwistyki w Instytucie Technologii Massachusetts (MIT), gdzie naucza nieprzerwanie od 1955 roku. Ponad siedemdziesiąt jego książek i ponad tysiąc artykułów zostało opublikowanych z wielu dziedzin nauki, w tym lingwistyki, filozofii, polityki, nauk kognitywnych i psychologii. Między niezliczonymi zaszczytami, którymi został uhonorowany, znajduje się przyznana za jego wkład do podstawowych nauk Nagroda Kioto z 1988 roku, uznawana za japoński odpowiednik Nagrody Nobla. Chomsky jest również jednym z najwybitniejszych dysydentów politycznych w Stanach Zjednoczonych, zachowującym radykalne stanowisko od ponad pięćdziesięciu lat, przez co stał się osobą kontrowersyjną. Prowadzi wykłady na całym świecie, poddając szczegółowej analizie takie zagadnienia, jak interwencjonizm Stanów Zjednoczonych w kształtowaniu świata, ekonomia polityczna praw człowieka czy propagandowa rola mediów korporacyjnych.

Komentarz (1)

Tags: ,

Demokracja Polityczna

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Poniższy tekst to wykład P.R.Sarkara z roku 1986. W ogóle doskonale opisuje sytuację tak Polski, jak i większości pozostałych demokratycznych krajów. W szczególe dotyczy sytuacji Indii. I jak, każdy tekst Sarkara, powinien być rozumiany przez pryzmat trzech aspektów naszej egzystencji – czasu, miejsca i osoby (epoki, kraju i ludzi).

1. Demokracja Polityczna
2. Decentralizacja Ekonomiczna
3. Wymogi Demokracji Ekonomicznej

Dzisiaj prawie wszystkie państwa na świecie wdrożyły jakiś rodzaj struktur demokratycznych. Demokrację liberalną ustanowiono w takich krajach, jak USA, Wielka Brytania, Francja czy Kanada, podczas gdy w Związku Radzieckim, Chinach, Wietnamie i krajach Europy Wschodniej dominuje system demokracji socjalistycznej. Dola ludzi w krajach z demokracją liberalną (tak-zwaną demokracją) nie jest tak straszna, jak w krajach komunistycznych, gdyż w tych drugich system polityczny i gospodarczy narzucany jest społeczeństwu przez władze partyjne, powodując niesłychane cierpienie i ogromny wyzysk psychiczno-ekonomiczny. Zarówno demokrację liberalną, jak i demokrację socjalistyczną uznać można za pewne formy demokracji politycznej, ponieważ systemy te opierają się na ekonomicznej i politycznej centralizacji.

1. Demokracja Polityczna

We wszystkich krajach, w których dominuje dzisiaj demokracja, ludzie zostali wprowadzeni w błąd – wierzą, że system lepszy, niż demokracja polityczna, nie istnieje. Demokracja polityczna z pewnością dała prawo do głosowania, lecz zabrała prawo do ekonomicznej równości. Tym samym w społeczeństwie istnieje ogromna ekonomiczna przepaść pomiędzy biednymi i bogatymi, znaczące różnice w zdolności nabywczej, bezrobocie, chroniczne niedobory żywności, bieda oraz ciągła niepewność jutra.

Dominujący dzisiaj w Indiach rodzaj demokracji to także demokracja polityczna, która okazała się wyjątkowym systemem wyzysku. Konstytucję Indii sformułowały trzy grupy wyzyskiwaczy: brytyjscy imperialiści, indyjscy imperialiści oraz reprezentujące indyjskich kapitalistów partie rządzące. Wszystkie postanowienia indyjskiej konstytucji skonstruowano z myślą o dalszych interesach tych grup. Dano ludziom prawo wyborcze tylko po to, aby ich oszukać. Miliony zabobonnych, niepiśmiennych hindusów żyją w biedzie, jednak wyzyskiwacze poprzez takie praktyki, jak składanie fałszywych obietnic, zastraszanie, nadużycia władzy administracyjnej czy fałszowanie głosów ciągle pozyskują sobie głosy wyborców. To jest farsa demokracji. Kiedy tylko tworzy się rząd, natychmiast korzystają z okazji, aby przez kolejne pięć lat nurzać się w korupcji i tyranii politycznej. W następnych wyborach – bez znaczenia, czy na poziomie krajowym czy samorządowym – powtarza się ten sam absurdalny scenariusz.

Tacy polityczni oportuniści rządzą w Indiach od czasu odzyskania niepodległości. Przez ostatnie trzydzieści pięć lat partie polityczne twierdzą, że aby dorównać we wzroście gospodarczym rozwiniętym przemysłowo krajom Europy, Indie muszą być krajem demokratycznym. Aby podtrzymać takie twierdzenie, Amerykę i Wielką Brytanię przyrównuje się do Chin i Związku Radzieckiego. Przywódcy polityczni w czasie wyborów nawołują, aby za nimi głosowano – dzięki temu głodujące masy będą mogły odczuć korzyści, jakie przynosi rozwinięta gospodarka. Lecz kiedy tylko kończą się wybory, pod przykrywką politycznej demokracji kontynuuje się niczym niezmąconą eksploatację zwyczajnych ludzi, kompletnie pomijając inne obszary życia społecznego. Miliony obywateli Indii nie są w stanie zaspokoić swoich minimalnych życiowych potrzeb – zapewnienie sobie odpowiedniego wyżywienia, dachu nad głową, wykształcenia czy opieki medycznej kosztuje ich wiele wysiłku, podczas kiedy garstka ludzi tarza się w niewyobrażalnym bogactwie i luksusie.

Jednym z głównych defektów demokracji jest fakt, iż prawo do głosowania opiera się na uniwersalnym wyznaczniku. Prawo oddania głosu zależy od wieku. Zakłada się, że kiedy człowiek osiąga określony wiek, nabywa wystarczającą umiejętność oceniania plusów i minusów wszelkich zagadnień poruszanych w wyborach oraz do wybrania najlepszego kandydata. Jednakże wielu ludzi powyżej wymaganego wieku nie interesuje się wyborami i nie zna się na sprawach społecznych czy gospodarczych. W wielu przypadkach głosują oni za partią a nie za kandydatem. Przekonuje się ich dzięki propagandzie wyborczej czy fałszywym obietnicom polityków. Często jest tak, że ci, którzy nie osiągnęli wieku wyborczego, są w stanie trafniej ocenić kandydatów, niż ci, którzy mają prawo do oddania głosu. Dlatego o prawie do głosowania nie powinien decydować wyłącznie wiek.

To, czy dany kandydat zostanie wybrany, zależy najczęściej od powiązań partyjnych, sponsoringu politycznego oraz wielkości wyborczego budżetu. W niektórych przypadkach również od nielegalnych praktyk. Na całym świecie dominującą rolę w procesie wyborczym odgrywają pieniądze. I niemal we wszystkich przypadkach na zapewnienie sobie mandatu we władzach liczyć mogą jedynie ludzie zamożni i wpływowi. W krajach, w których głosowanie nie jest przymusowe, w procesie elekcji uczestniczy niewielki procent populacji.

Aby demokracja odniosła sukces, niezbędne są moralność, edukacja oraz społeczno-ekonomiczno-polityczna świadomość. Zwłaszcza przywódcy powinni cechować się wysoce moralnym charakterem. W innym przypadku narażone jest dobro społeczne. Jednak dzisiaj w większości demokracji do władz wybierani są ludzie wątpliwej reputacji, powiązani z grupami interesów. Wybierani są i formują rządy często nawet bandyci i mordercy.

W niemal wszystkich krajach ludziom brakuje świadomości politycznej. Przebiegli polityczni erudyci wykorzystują to, aby wprowadzać ludzi w błąd i utrzymywać władzę. Sięgają często do takich niemoralnych praktyk, jak przekupstwo, fałszowanie i kupowanie głosów, po czym bez przeszkód wygrywają wybory. Powoduje to pogarszanie się standardu moralnego społeczeństwa, a ludzie uczciwi i kompetentni spychani są na margines. Moralni przywódcy mają mniejszą szansę na wygranie wyborów, ponieważ manipuluje się ich wynikami za pomocą nadużyć finansowych, zastraszania czy nawet z użyciem siły. Współczesne systemy demokratyczne udostępniają wszelkiego rodzaju niemoralne i korupcyjne praktyki deprawowania społeczeństwa.

Farsę takiej demokracji można przyrównać do spektaklu lalek, w którym garstka chciwych władzy polityków pociąga zza sceny sznureczkami. W liberalnej demokracji kapitaliści manipulują mediami takimi, jak radio, telewizja czy gazety. W demokracji socjalistycznej na skraj zagłady wiodą państwo biurokraci. W obydwu formach demokracji nie ma zbyt wiele szans na to, aby pojawili się w społeczeństwie uczciwi, kompetentni liderzy. Nie ma również żadnych szans na ekonomiczną wolność ludzi.

Demokracja polityczna stała się jedną wielką mistyfikacją. Obiecuje nadejście ery pokoju, dostatku i równości ale w rzeczywistości kreuje kryminalistów, nawołuje do wyzysku a zwyczajnych ludzi wrzuca w pustkę smutku i cierpienia.

Dni politycznej demokracji są policzone. PROUT domaga się demokracji ekonomicznej a nie politycznej. Aby demokracja odniosła sukces, musi zostać przekazana w ręce zwyczajnych ludzi, którym zagwarantuje się zaspokojenie minimalnych życiowych potrzeb. To jedyny sposób, aby zapewnić wszystkim ludziom ekonomiczną wolność. Hasłem PROUTu jest „Aby skończyć z wyzyskiem, żądamy demokracji ekonomicznej a nie politycznej.

P.R.Sarkar, Czerwiec 1986, Kalkuta

wersja do druku – PDF

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Decentralizacja gospodarcza

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Poniższy tekst to wykład P.R.Sarkara z roku 1986. W ogóle doskonale opisuje sytuację tak Polski, jak i większości pozostałych demokratycznych krajów. W szczególe dotyczy sytuacji Indii. I jak, każdy tekst Sarkara, powinien być rozumiany przez pryzmat trzech aspektów naszej egzystencji – czasu, miejsca i osoby (epoki, kraju i ludzi).

1. Demokracja Polityczna
2. Decentralizacja Ekonomiczna
3. Wymogi Demokracji Ekonomicznej

2. Decentralizacja Ekonomiczna

W demokracji ekonomicznej władzę ekonomiczną oddziela się od władzy politycznej. Oznacza to, iż PROUT zaleca polityczną centralizację i ekonomiczną decentralizację. Polityczna władza powiązana ma być z ludźmi moralnymi a władza ekonomiczna ze społecznościami lokalnymi. Nadrzędnym celem administracji jest usuwanie wszelkich czynników utrudniających zaspokajanie przez ludzi ich potrzeb ekonomicznych. Uniwersalnym celem demokracji ekonomicznej jest zagwarantowanie wszystkim członkom społeczeństwa zaspokajania ich minimalnych życiowych potrzeb.

Natura była wystarczająco szczodra i zapewniła obfitość zasobów naturalnych wszystkim regionom tej planety, lecz nie przekazała wytycznych na temat sposobów dystrybuowania tych zasobów pomiędzy członków społeczeństwa. Ten obowiązek pozostawiła rozwadze i inteligencji istot ludzkich. Ci nieuczciwi, krótkowzroczni, kierujący się egoizmem, defraudują te zasoby i użytkują je dla własnych celów lub celów grup z nimi powiązanych a nie dla dobra całego społeczeństwa. Zasoby materialne są ograniczone, jednak ludzkie pragnienia nie podlegają tym ograniczeniom. Dlatego aby wszyscy członkowie społeczeństwa mogli żyć w pokoju i dobrobycie, istoty ludzkie muszą wdrożyć system zapewniający maksymalne wykorzystanie i racjonalną dystrybucję wszystkich zasobów. Żeby to osiągną, ludzie muszą ugruntować swoją moralność, a następnie stworzyć środowisko sprzyjające jej rozkwitowi.

Ekonomiczna decentralizacja oznacza produkcję dla konsumpcji a nie produkcję dla zysku. Decentralizacja ekonomiczna nie jest możliwa w kapitalizmie, ponieważ produkcja kapitalistyczna zawsze stara się maksymalizować zyski. Kapitaliści niezmiennie wytwarzają minimalizując koszta i sprzedają z najwyższym zyskiem. Preferują scentralizowaną produkcję, która prowadzi do regionalnego rozwarstwienia gospodarczego oraz do utraty równowagi w dystrybucji. Z kolei w zdecentralizowanej gospodarce PROUTu produkcja skupia się na konsumpcji a zaspokojenie minimalnych potrzeb jest zagwarantowane dla wszystkich. Wszystkie regiony mają wówczas możliwości wystarczające do rozwijania własnych potencjałów ekonomicznych. Niweluje to problemy związane z migracją populacji czy z przeludnieniami rejonów zurbanizowanych.

Dopóki kraj nie osiągnie optymalnego poziomu rozwoju przemysłu czy innych sektorów gospodarki, nie jest możliwe, aby był krajem wysoko rozwiniętym. Jeśli w rolnictwo zaangażowanych jest więcej, niż 30-45% populacji kraju, występuje zbyt wielkie zapotrzebowanie na ziemię. taki kraj nie może się zbytnio rozwijać, nie jest również możliwy zrównoważony, zdecentralizowany rozwój wszystkich sektorów gospodarki. Indie są klasycznym przykładem takiego państwa. Niemal 75% populacji Indii swoje utrzymanie opiera na rolnictwie.

W niektórych krajach demokratycznych takich, jak Kanada czy Australia, znaczny procent populacji zaangażowany jest w rolnictwo i mimo, iż kraje te uznawane są za rozwinięte rolniczo, uzależnione są od krajów rozwiniętych przemysłowo, gdyż ich własny przemysł nie jest rozwinięty. Kanada uzależniona jest pod tym względem od USA, Australia od Wielkiej Brytanii.

Jeśli mówimy o Indiach, dopóki około 75% populacji zajmuje się rolnictwem, dopóty trwać będzie trudna sytuacja ekonomiczna społeczeństwa. Każdy kraj, który znalazłby się w podobnej sytuacji, miałby trudności w zaspokojeniu własnych oraz międzynarodowych obowiązków. Zdolność nabywcza jego populacji będzie ciągle malała a ekonomiczne rozwarstwienie rosło. Społeczne, gospodarcze i polityczne środowisko całego kraju będzie się degenerowało. Indie są wyraźnym przykładem tego zła.

Dlatego ekonomiczna decentralizacja nie oznacza, że większość utrzymanie większości populacji uzależnione będzie od rolnictwa czy też, że inne sektory gospodarki będą nierozwijane. Raczej każdy sektor powinien dążyć do maksymalnego rozwoju przy jednoczesnym dążeniu do maksymalnej decentralizacji.

We wszystkich współczesnych krajach demokratycznych władza ekonomiczna skupiona jest w rękach kilku osób i grup. W liberalnej demokracji władza ekonomiczna kontrolowana jest przez garstkę kapitalistów, podczas gdy w krajach socjalistycznych skupiona jest w rękach niewielkiej grupy przywódców partyjnych. A każdym przypadku mała grupa ludzi – ich ilość można policzyć na palcach jednej ręki – manipuluje ekonomicznym dobrobytem całego społeczeństwa. Kiedy władza ekonomiczna trafi w ręce ludzi, zakończy się zwierzchnictwo tej grupy przywódców a polityczne partie znikną na zawsze.

Ludzie muszą wybrać pomiędzy polityczną lub ekonomiczną demokracją. Oznacza to, iż będą musieli wybrać społeczno-ekonomiczny system oparty albo na scentralizowanej gospodarce albo na gospodarce zdecentralizowanej. Którą opcję wybiorą? Polityczna demokracja nie jest w stanie zaspokoić nadziei i aspiracji ludzkości ani zapewnić podstaw do konstruowania silnego i zdrowego ludzkiego społeczeństwa. Jedynym sposobem na osiągnięcie tego jest ustanowienie demokracji ekonomicznej.

P.R.Sarkar, Czerwiec 1986, Kalkuta

wersja do druku – PDF

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Demokracja Ekonomiczna

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Proutowska koncepcja demokracji ekonomicznej jest za polityczną centralizacją i decentralizacją ekonomiczną.

W Demokracji Gospodarczej przynajmniej 51% przedsiębiorstwa należy do osób w nim zatrudnionych. Ogromne różnice pomiędzy dochodami menadżerów i pracowników nie będą się dzięki temu powiększać. Zamiast tego wzrastać będą stopniowo zarobki pracowników zgodnie ze wzrostem ich produktywności tym samym stopniowo redukując tę różnicę w wielkości wynagrodzeń.

Produkcja zamiast maksymalizować zysk, będzie miała za zadanie maksymalizować konsumpcję. Oznacza to, że planowanie gospodarcze w podejściu zdecentralizowanym (lokalnym) będzie się starało tworzyć założenia produkcyjne, które nie będą musiały cechować się jak najniższymi kosztami, lecz zamiast tego będą oferować szerokie pole do zatrudnienia i będą rozwijać region gospodarczo. Ponieważ odpływ kapitału z każdego regionu będzie mocno utrudniony, skorzystają na tym lokalne przedsiębiorstwa i lokalna społeczność a nie inwestorzy z innych regionów. W wyniku tego zdolność nabywcza ludzi będzie wzrastać, co z kolei zwiększać będzie konsumpcję.

W systemie politycznym Proutu prawo do głosowania otrzymają jedynie ci, którzy są ludźmi moralnymi, wykształconymi i cechuje ich społeczno-ekonomiczno-polityczna świadomość. Prout nie uznaje systemu powszechnego prawa do głosu opierającego się wyłącznie na czynniku wiekowym. Oprócz bycia dobrą osobą i posiadania pewnego poziomu wykształcenia osoba startująca w wyborach będzie musiała udowodnić swoją wiedzę dotyczącą gospodarki i polityki.

Więcej informacji znaleźć można w tekście P. R. Sarkara – Economic Democracy.

Temat ten poruszany jest także w kolejnym wykładzie P. R. Sarkara – Decentralized Economy 1.

Komentarzy (0)