Archiwum | Po kapitalizmie

ACTA – porozumienie dla “dobra społeczeństwa”

Tags: , ,

ACTA – porozumienie dla “dobra społeczeństwa”

Wpisany dnia 20 January 2012 przez admin

Dzisiaj głośno wszędzie o podpisywaniu przez Polskę (i nie tylko) porozumienia ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). O tym, czym jest, czym może się stać i czym chcieliby jego twórcy, by się stało, napisano już dużo. Wszystko, co tworzą ludzie, można wykorzystać w dobrych lub złych celach. Ważne są tutaj intencje. ACTA preparowano od 2007 roku i gdyby nie WikiLeaks, nie dowiedzielibyśmy się o szczegółach tego porozumienia w roku 2010. Nikt nie konsultował tego porozumienia ze społecznościami, których ono dotyczy. Wątpliwym jest, że ktokolwiek podejmie trud zapytania nas o zdanie w momencie podpisywania ACTA. Oczywiście może być to myślenie błędne… jakie są zatem intencje twórców ACTA?

Porozumień międzynarodowych, które wdrażane są bez uzgodnień i konsultacji społecznych, powstało już sporo. Jest to bardzo wygodna droga obchodzenia demokracji państwowych. W końcu to, co podpisują “wszyscy” “dla dobra powszechnego”, musi podpisać i nasz kraj. ACTA tym bardziej – przecież stanie się to dzięki m.in. staraniom naszych europarlamentarzystów i polskiej prezydencji w UE. Poniżej zamieszczam fragmenty książki “Po kapitalizmie…“, które opisują, jak i po co takowe porozumienia  powstają.

1. Porozumienie w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej (TRIPS – Trade Related Intellectual Property Rights)

Zły stan zdrowia ludności, którego przyczyną jest ubóstwo, nasila fale szerzących się epidemii. W biednych krajach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej żniwo śmierci spowodowane chorobami zakaźnymi to 11 mln ofiar rocznie. Oznacza to, że codziennie z tego powodu umiera ponad 30 000 ludzi. Połowa z nich to dzieci poniżej piątego roku życia. Ponad jedna czwarta (tj. 2,6 mln) umiera na AIDS. Ludzie ci ani ich rządy nie dysponują środkami na zakup lekarstw na leczenie tych chorób.

Większe kraje rozwijające się produkują tańsze odpowiedniki zachodnich leków, niezastrzeżone prawami patentowymi. Dla przykładu Indie produkują 70 procent lekarstw konsumowanych przez swoich obywateli. Egipt, Tajlandia, Argentyna i Brazylia stają się coraz bardziej samowystarczalne pod tym względem. Inne kraje rozwijające się, kupując te tańsze wersje, także czerpią z tego korzyści polegające na tym, że środki zgromadzone w ich narodowych funduszach zdrowotnych pozwalają na objęcie leczeniem większej liczby pacjentów. Ponad 50 krajów rozwijających się, a nawet kilka rozwiniętych, zniosło patenty na leki, aby dopuścić tańsze wersje, które ratują życie.

Brazylia z powodzeniem produkuje leki stosowane w kuracji osób zarażonych wirusem AIDS/HIV; koszt potrójnej terapii wynosi tylko 4000 dolarów. W Stanach Zjednoczonych ta sama terapia kosztuje aż 15 000. Darmowym leczeniem objęto prawie 90000 Brazylijczyków zakażonych wirusem HIV – cztery razy więcej, niż byłoby możliwe, gdyby państwo płaciło całą sumę za opatentowany lek.

W rzeczywistości cały światowy przemysł farmaceutyczny zdominowała klika kilku międzynarodowych korporacji. i tak w 2006 roku korporacja Pfizer (USA) osiągnęła zyski w wysokości 48,3 mld dolarów, Glaxo SmithKline (Wielka Brytania) — 46,2 mld dolarów, Eli Lilly (USA) — 15,6 mld dolarów oraz Merck (pierwotnie firma szwajcarska, aktualnie USA) — 22,6 mld dolarów. Ta czwórka działa jak kartel, używając swej potęgi finansowej i wpływów, aby nie dopuścić do produkcji leków niezastrzeżonych patentami.

Uzurpują sobie prawo do ogromnych zysków, tłumacząc je potrzebą finansowania badań nad nowymi lekami. Faktycznie jednak sumy przeznaczane przez koncerny farmaceutyczne na badania naukowe są znikome w porównaniu z miliardami dolarów wydawanymi na kampanie reklamowe. Co więcej, jedynie 10 procent budżetu na prace badawczo-rozwojowe przeznacza się na opracowywanie środków leczących 90 procent chorób w skali globalnej. Reszta wydatkowanych sum trafia na doskonalenie specyfików zwalczających dolegliwości krajów bogatych, np. otyłość. Pod naciskiem tych korporacji Światowa Organizacja Handlu opracowała restrykcyjne przepisy prawne nazywane Porozumieniem w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej (w skrócie TRIPS – Trade Related Intellectual Property Rights).

Od czasu wejścia w życie porozumienie TRIPS spotkało się z coraz silniejszą krytyką ze strony krajów rozwijających się, uczelni i organizacji pozarządowych, piętnującą je jako ucieleśnienie wszelkiej niesprawiedliwości społecznej, gospodarczej i politycznej wywołanej globalizacją. Mimo takiego charakteru tego porozumienia dołączono do niego wyjątkową klauzulę zabezpieczającą. Zezwala ona na to, aby kraj, w którym wystąpił „stan klęski narodowej”, mógł zignorować postanowienia porozumienia TRIPS. Bez wątpienia pandemia AIDS i 30 000 zgonów dziennie spowodowanych chorobami zakaźnymi kwalifikuje się jako „stan klęski”. Jednakże Wielka Czwórka naciska na rząd USA, aby ten zatrudnił armię prawników, która załata wspomnianą lukę prawną w porozumieniu TRIPS. Na forum Światowej Organizacji Handlu przedstawia się jego naruszenia i w przeciwieństwie do spraw karnych ciężar dostarczenia dowodów spada na państwo oskarżone.

Co jest jeszcze gorsze, w imieniu Wielkiej Czwórki rząd USA stosuje metodę zastraszania państw niepokornych. Dla przykładu grozi zniesieniem specjalnego statusu Republiki Dominikańskiej na eksport jej tekstyliów do Stanów Zjednoczonych, jeśli nie wycofa się ona ze swoich planów importowania leków bez licencji. Brazylia i Indie zostały ostrzeżone, że mogą zostać poddane sankcjom zgodnie z amerykańską ustawą o handlu dwustronnym Super 301.

2. Strefa Wolnego Handlu Ameryk (FTAA – Free Trade Area of the Americas)

W celu zawyżenia wartości swoich akcji oraz umniejszenia obowiązków podatkowych korporacje stosują także tzw. „twórczą księgowość”. Przykładowo księgowi pracujący dla korporacji prasowej Newscorp Investments, której właścicielem jest Rupert Murdoch, okazali się tak pomysłowi, że w latach 1987–1998 firma nie zapłaciła w ogóle brytyjskiego podatku dochodowego pomimo wykazania w tym czasie zysków na poziomie 1,4 mld funtów!

W grudniu 2001 roku międzynarodowa firma Enron działająca w branży finansowej i energetycznej ogłosiła największe bankructwo w historii z aktywami wartymi 62,8 mld dolarów. William Lerach, pełnomocnik akcjonariuszy pozywających firmę Enron powiedział, że 29 jej kierowników i dyrektorów sprzedało akcje warte około 1,1 mld dolarów w czasie, gdy „przyznali, że wyolbrzymili w raportach zyski firmy Enron o 600 mln dolarów, a kapitał akcyjny o 1,1 mld dolarów”. Krytykując te sprawozdania, powiedział: „Te księgi rachunkowe były fałszowane przez… dyrektorów, którzy włożyli w swoje własne kieszenie setki milionów dolarów, podczas gdy winą obarczono pracowników firmy Enron, a setki czy nawet tysiące inwestorów straciło miliardy dolarów”.

Kilka miesięcy później ogłosiła bankructwo firma Worldcom, Inc., działająca prężnie w branży telefonii dalekiego zasięgu oraz usług internetowych. Wartość jej aktywów wynosiła łącznie 103,9 mld dolarów, a zatem pobiła ona rekord ustanowiony wcześniej przez firmę Enron. Zmuszono ją do zakończenia działalności po tym, gdy jej dyrektorzy przyznali się do sporządzenia fałszywych sprawozdań finansowych o rzekomo osiągniętym zysku 3,3 mld dolarów. Do tego w dniu 8 sierpnia 2002 roku przyznali się do kolejnych fałszerstw sprawozdań finansowych na kwotę 3,8 mld dolarów. W odpowiedzi na te oświadczenia minister sprawiedliwości USA, John Ashcroft, podczas konferencji prasowej powiedział: „Gdy skorumpowane kierownictwo korporacji zdradza pracowników i inwestorów, nie różni się niczym od zwyczajnych złodziei”.

Tendencja do monopolizowania, wyniszczania czy wykupywania konkurencyjnych firm jak również do utajonego czy potajemnego ustalania cen z innymi firmami doprowadziła do wytaczania korporacjom procesów antymonopolowych. W odpowiedzi odraczały one sprawy do momentu wybrania przychylniejszych im rządów (i zapewniały sobie tę przychylność przez ogromne finansowe wsparcie dla kampanii politycznych obydwu amerykańskich partii politycznych!). Jak przyznał prawnik firmy IBM, nauczył się on na początku swojej kariery, że „mógłby wziąć najprostszą sprawę antymonopolową… i przeciągać jej obronę niemalże w nieskończoność”. Mimo przegrania sprawy antymonopolowej w sądzie korporacji Microsoft Corporation nadal udało się wynegocjować z Departamentem Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych korzystny układ.

Po zniesieniu rządowej kontroli nad sferą przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych w ostatnich dwóch dekadach wśród rosnącej liczby korporacji praktykowana jest taktyka polegająca na przejmowaniu i wykupywaniu konkurencyjnych firm. Gdy w 1988 roku szef koncernu RJR Nabisco planował największe wówczas, finansowane kredytem wykupienie, obawiał się, że zabraknie na świecie funduszy, aby to przejęcie przeprowadzić: „Będę musiał stawać na głowie…. aby zdobyć te 17 mld dolarów!” Dzisiaj świat zalany jest kapitałem spekulacyjnym, dlatego że duża część oszczędności emerytalnych ulokowana jest w inwestycyjnych funduszach wzajemnych oraz tzw. funduszach hedgingowych, a częściowo ponieważ podaż pieniądza wzrosła alarmująco w wyniku udzielania kredytów ogromnej wartości. W 2006 roku łączna wartość fuzji i przejęć przedsiębiorstw na świecie wyniosła 2,24 biliona dolarów!

Niewiarygodnie intensywna rywalizacja o zyski na każdym kroku sprawiła, że bezosobowe byty korporacyjne są obojętne na prawa pracowników czy zagrożenie dla środowiska. W większości przejmowanych firm masowo zwalnia się pracowników, aby uczynić je jeszcze bardziej dochodowymi dla przejmującej korporacji. Te przykłady, wraz z wieloma innymi, świadczą jasno o tym, że potęga i bogactwo są skupiane w rękach coraz mniejszej grupy osób. Deklaracje kapitalizmu, że niczym nieskrępowane, swobodne działanie sił rynkowych przyniesie wszystkim korzyści, są oczywistym kłamstwem.

Chociaż międzynarodowe korporacje dysponują dzisiaj olbrzymim bogactwem oraz możliwościami wywierania wpływów, w realizacji własnych interesów są one wciąż uzależnione od wojskowej i gospodarczej potęgi państw narodowych. Reżimom, które sprzyjają międzynarodowym inwestycjom, udziela się wsparcia finansowego i militarnego. Współczesne korporacje usiłują wpłynąć na rządy państw, aby te tworzyły coraz więcej porozumień handlowych w obrębie Światowej Organizacji Handlu (Word Trade Organization) takich, jak Strefa Wolnego Handlu Ameryk (Free Trade Area of the Americas – FTAA). Pod pretekstem tworzenia „równych warunków konkurencji na rynku” owe porozumienia dążą do osłabienia wszelkich narodowych barier handlowych, jakie w każdym państwie służyły ochronie rodzimej produkcji i rolnictwa. Edward Goldsmith, publicysta, założyciel szanowanego angielskiego czasopisma „The Ecologist”, obnaża, jak absurdalne są globalistyczne porozumienia gospodarcze. „Zabijają one lokalną gospodarkę i prowadzą do nowej kolonizacji. Gdyby moim przeciwnikiem był mistrz świata w boksie w wadze ciężkiej, Mike Tyson, i gdybym miał stawić mu czoła, nie chciałbym, żeby odbyło się to na „równych warunkach konkurencji” — potrzebowałbym wielu nie lada ochroniarzy!”

W 1994 roku w celu przeforsowania tego typu porozumień rząd Stanów Zjednoczonych wysłał ponad 800 delegatów na ostatnie spotkanie Rundy Urugwajskiej Układu Ogólnego w Sprawie Taryf Celnych i Handlu (General Agreement on Tariffs and Trade, GATT — który później stał się Światową Organizacją Handlu — WTO). Oczywiście ci lobbyści nie byli wybrani w sposób demokratyczny, aby odzwierciedlać sobą różnorodność opinii. Wszyscy byli konsultantami biznesowymi bądź sprawowali stanowiska kierownicze w korporacjach. Ich misją było stworzenie takiego porządku — nawet kosztem środowiska naturalnego — w którym uszczuplenie zysków korporacji amerykańskich byłoby naruszeniem prawa.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Dr Noam Chomsky – Erozja demokracji i wizje nowego świata

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Przedmowa do książki “Po kapitalizmie” Dady Maheshvaranandy

Dr Noam Chomsky

Finansowi przywódcy krajów bogatych, którzy spotykają się co roku na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos (Szwajcaria), zostali nazwani przez wiodący światowy magazyn biznesowy The London Financial Times „władcami wszechświata”. Termin ten został użyty prawdopodobnie z odcieniem ironii, lecz jest raczej trafny. Grupa ta nie jest wybierana w sposób powszechny, a reprezentuje monstrualną potęgę finansową, nieprzynoszącą żadnych korzyści zwyczajnym ludziom. Przykładowo w 1970 roku około 90% kapitału międzynarodowego było ulokowane w handlu i długoterminowych inwestycjach, czyli mniej lub bardziej produktywnie, natomiast tylko 10% w spekulacjach. Do roku 1990 te proporcje się odwróciły.

W tym nowym porządku świata lansowanym przez elity finansowe ma on być rządzony przez bogatych i na rzecz bogatych. Tak stworzony globalny system nie jest bynajmniej klasycznym rynkiem; lepiej pasuje do niego określenie „merkantylizm korporacyjny”. Coraz więcej władzy trafia w ręce ogromnych prywatnych instytucji i ich przedstawicieli. Te instytucje są w swym charakterze totalitarne: w korporacji władza rozchodzi się z góry w dół — z wykluczeniem zewnętrznego społeczeństwa. W systemie współczesnej dyktatury, kryjącym się pod określeniem „wolnego rynku”, wszelka władza decyzyjna w sprawach inwestycji, produkcji i handlu jest scentralizowana i „uświęcona”. Pod względem faktycznym i prawnym ani pracownicy, ani społeczeństwo nie mają w niej żadnego udziału.

Olbrzymie bezrobocie utrzymuje się mimo wielkiego zapotrzebowania na pracę. Wszędzie są do wykonania zadania o wielkiej wartości społecznej i ludzkiej oraz mnóstwo ludzi chętnych do ich wykonania. Jednak panujący system gospodarczy nie potrafi połączyć potrzeby wykonania pracy i wolnych rąk cierpiących z powodu jej braku ludzi. Oficjalnie forsowana koncepcja „gospodarczego zdrowia” jest nastawiona na potrzebę zysku, a nie na potrzeby ludzi. Współczesny system gospodarczy jest w skrócie katastrofalną porażką. Oczywiście okrzyknięto go wspaniałym sukcesem, a to za sprawą wąskiej grupy uprzywilejowanych jednostek, które mają się w nim dobrze i spośród których wywodzą się orędownicy jego zalet i triumfów.

Światowe Forum Ekonomiczne zagraża przetrwaniu gatunku. Poważne potraktowanie przyjętych przez nie wytycznych prowadzi do konkluzji, że racjonalne działanie polega na niszczeniu środowiska naszym wnukom, o ile używamy zdobyczy rozumu „do osiągnięcia jak największego bogactwa” w sensie wychwalanym przez współczesną ideologię. Wobec takich poglądów nie dziwi już fakt, że sabotowanie Protokołu z Kioto przez prezydenta Busha zyskało aplauz zespołu redakcyjnego gazety The Wall Street Journal.

Badania opinii publicznej wskazują, że społeczeństwo jest w miarę świadome problematyki tak zwanych porozumień wolnego handlu i powszechnie przeciwne polityce władców, których niemal jednomyślnie wspiera sektor korporacyjny, rządy oraz instytucje ideologiczne.

W rzeczywistości błędne jest nawet twierdzenie, jakoby istniały „wybierane demokratycznie rządy”, tj. że przy wyborze kandydatów w jakiekolwiek znaczenie ma zdanie opinii publicznej w powyższych sprawach. Stan taki istnieje, ponieważ nawet w najbardziej wolnych i demokratycznych krajach sprawujący władzę dokładają wszelkich starań, aby te kluczowe kwestie nie dotarły do świadomości obywateli.

Media zdają sobie sprawę z powszechnej opozycji. Gazeta The Wall Street Journal na przykład z żalem spostrzega, że przeciwnicy tzw. umów wolnego handlu (co jest, nawiasem mówiąc, mylącą nazwą) dysponują „bronią ostateczną”: ogółem społeczeństwa, który należy zatem utrzymywać w niewiedzy.

Równolegle ze spotkaniami władców wszechświata, w Porto Alegre (w Brazylii) odbywało się corocznie spotkanie Światowego Forum Społecznego, jednocząc reprezentantów oddolnie utworzonych organizacji z całego świata, których koncepcja tego, czego potrzebuje świat, jest zdecydowanie odmienna od ideologii władców. Moim zdaniem nadzieja na godną przyszłość spoczywa bardzo realnie w rękach tych, którzy zbierają się w Porto Alegre oraz im podobnych.

Tradycyjnym celem nowoczesnej lewicy od początku jest stworzenie formy globalizacji, opartej na współuczestnictwie szerokich mas społeczności światowej, a tym samym wyczulonej na interesy i troski tej społeczności. Światowe Forum Społeczne ma nadzieję stać się pierwszym naprawdę znaczącym przejawem takiej oddolnej globalizacji. Jest to długo oczekiwana wizja, niosąca ogromne nadzieje.

Takie konfrontacje są głównymi motywami historii. I na szczęście siły społeczne na przestrzeni wieków odnosiły wiele zwycięstw, tryumfując nad nieuzasadnioną moralnie ani społecznie koncentracją władzy taką, jak na przykład Światowe Forum Ekonomiczne.

Całe tak zwane „zadłużenie” Trzeciego Świata to przede wszystkim koncept ideologiczny, mający niewiele wspólnego z realiami gospodarczymi. W znacznej mierze dług ten mógłby zostać zmniejszony, a w wielu przypadkach anulowany w myśl kapitalistycznej zasady, że pożyczkodawcy powinni brać pod uwagę ryzyko oraz że ciężar spłaty powinien obarczać tych, którzy faktycznie pożyczyli pieniądze. W przypadku Brazylii nie oznacza to ludzi ze slumsów czy bezrolnych robotników bądź tak naprawdę większości populacji. Naturalnie bogacze i elity władzy nie zamierzają honorować wspomnianej zasady.

Jedną z funkcji Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest zapewnienie inkasującym olbrzymie zyski kredytodawcom oraz inwestorom „darmowego ubezpieczenia od ryzyka”. A w kraju biorącym pożyczkę co robią ci, którzy ją faktycznie zaciągnęli, czyli przywódcy? Przenoszą aktywa finansowe za granicę, unikają opodatkowania, importują towary luksusowe, wznoszą pomniki własnej megalomanii itp. Jeśli zadłużenie przestaje być możliwe do obsłużenia, przerzucają je na całe społeczeństwo przez wprowadzane programy dostosowań strukturalnych i inne środki mające poprawić eksport (na korzyść pożyczkodawców), przy okazji doprowadzając do ruiny rzesze zwykłych obywateli. Nadzór nad realizacją tych programów to druga, uzupełniająca funkcja Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Inną sprawą jest to, czy zadłużenie naprawdę istnieje, co również nie jest wcale oczywiste. Według prawa międzynarodowego stworzonego przez Stany Zjednoczone i egzekwowanego przez nie wedle wygody, zadłużenie mogłoby prawdopodobnie zostać zaliczone do kategorii „długu nieznośnego”. Pojęcie prawne „długu nieznośnego” stanowi, że państwa w ogóle nie muszą go spłacać. Wskazała na tę możliwość wiele lat temu Karen Lissakers, dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, stwierdzając, że „gdyby zasada ta była stosowana dzisiaj, wyeliminowałaby znaczną część zadłużenia Trzeciego Świata”.

W niektórych przypadkach istnieją nawet bardziej konserwatywne mechanizmy, na przykład zastosowanie orzeczeń Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Taki prosty sposób uwolniłby z zadłużenia Nikaraguę.

Argentyna, która ślepo realizowała strukturalne wytyczne Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zapłaciła za to katastrofą gospodarczą. Rodzi to uzasadnione pytanie „Gdzie się podziały pożyczone pieniądze?” Po prześledzeniu ich szlaku i ustaleniu, co się z nimi stało, będzie można wyciągnąć odpowiednie wnioski. Przez lata tak zwany dług stanowił częsty pretekst dla ucieczki kapitału z Ameryki Łacińskiej. Otóż większość pieniędzy, które wypłynęły z Argentyny, trafiła na poczet spłaty zadłużenia i wróciła do wierzycieli — dlatego znajdują się one w rękach pożyczkodawców: banków, instytucji finansowych itp. Ostatnie kongresowe dochodzenie wykazało, że główne międzynarodowe banki USA zapewniają „furtkę” dla gigantycznego przepływu kapitału z nielegalnej aktywności, w tym banków mocno zaangażowanych w Amerykę Łacińską i podobnie rzecz się ma z międzynarodowym systemem bankowym.

Inną sprawą jest to, czy państwa powinny dochodzić rozwiązania problemu własnego zadłużenia tradycyjnymi środkami prawnymi. Rozwiązanie problemu nie leży bowiem w domenie ani prawa, ani moralności, lecz związane jest z układem sił. Decyzje należy podejmować w świecie realnym, a nie świecie fantastyki doktrynalnej, a tym światem rządzi prawo siły. Jedynie w bajkach dla dzieci i na stronicach intelektualizujących pism sprawiedliwość i prawo wytyczają ład światowy.

Przed upadkiem Związku Radzieckiego istniało dwóch światowych władców: Stany Zjednoczone, dużo bardziej potężne, oraz Związek Radziecki funkcjonujący mniej więcej jako młodszy partner w kontrolowaniu globalnego porządku. Wojny tego okresu nie toczyły się jednak między tymi supermocarstwami. Raczej każde z nich pod pretekstem obrony przed zagrożeniem stwarzanym przez drugą stronę prowadziło własne kampanie terroru i przemocy, aby kontrolować posiadane strefy wpływów. Można na to przytoczyć liczne jednoznaczne dowody w wewnętrznych archiwach dokumentalnych, a także w przebiegu wydarzeń. Dla Zachodu zimna wojna była kontynuacją tego, co czasami nazywa się konfliktem Północ Południe, a co kiedyś nazywano „imperializmem europejskim”.

Stosownie do tego po zimnej wojnie działania polityczne nie zmieniły się zbytnio. Realizują te same cele, co wcześniej. W rzeczywistości konflikt Wschód Zachód u swoich podstaw posiadał wiele cech konfliktu Północ Południe. Każde supermocarstwo z cynizmem wykorzystywało konflikty występujące w strefie wpływów drugiej strony. Nikt z pewnością nie pragnie ujrzeć powtórki takiego układu i na szczęście nie zanosi się na to. To, co się tak naprawdę kształtowało przez wiele lat — w miarę wyraźnie w przeciągu ostatnich kilku dekad — to porządek światowy, który jest gospodarczo trójstronny, a jednostronny militarnie. Europa i Azja w przybliżeniu dorównują Stanom Zjednoczonym gospodarczo, lecz wzrasta samotna dominacja USA na polu militarnym.

„Demokracja” nie jest pojęciem prostym. Na najprostszym poziomie społeczeństwo jest demokratyczne, dopóki samo może podejmować znaczące decyzje w sprawach, które go dotyczą. Dawno już zrozumiano, że formy demokratyczne odgrywają bardzo ograniczoną rolę w sytuacji, gdy decyzje w sprawie podstawowych aspektów życia spoczywają w rękach niekontrolowanej i nieponoszącej odpowiedzialności, skoncentrowanej potęgi prywatnej, a społeczeństwo znajduje się pod panowaniem „interesów dążących do prywatnego zysku przez prywatną kontrolę nad bankowością, ziemią, przemysłem, wzmocnionych przez kontrolę nad prasą, agencjami informacyjnymi i innymi środkami upubliczniania i propagandy”.

Autorem tego cytatu nie jest wcale żaden aktywista Partii Pracy, lecz John Dewey, prawdopodobnie najbardziej znamienity i uznany zachodni filozof społeczny XX wieku, którego głównym zainteresowaniem była teoria demokracji i który był — mówiąc kolokwialnie — na wskroś amerykański.

Widzę demokrację w sposób bardzo zbliżony do tego, jak postrzega ją większość społeczeństwa Stanów Zjednoczonych i Ameryki Łacińskiej. Wyniki wyborów świadczą o potrzebie demokracji, a jednocześnie o słabnącym zaufaniu do tego, co obecnie kryje się pod tą nazwą. Jak zauważył politolog argentyński, Atilio Boron lata temu, „demokratyzacja” zbiegła się w czasie z neoliberalizmem, który jednocześnie podkopuje jej fundamenty. Ta sama prawda dotyczy Stanów Zjednoczonych, od kiedy stały się ofiarą własnej formy „neoliberalizmu” na przestrzeni ostatnich 20 lat. Po objęciu rządów przez Ronalda Reagana odsetek obywateli przekonanych, że rząd służy interesom elit i nielicznych jednostek — a nie narodu, wzrósł gwałtownie ze zwykłego poziomu 50% do ponad 80%.

Niewolnictwo, ucisk kobiet i wyzysk pracowników oraz wiele innych przypadków łamania praw człowieka trwało tak długo po części dlatego, że na różne sposoby wartości oprawców zostały przejęte, przyswojone i uwewnętrznione przez ich ofiary. Z tego powodu „budzenie świadomości” jest często pierwszym krokiem ku wyzwoleniu.
Wolność bez możliwości jest szatańskim podarunkiem, a odmawianie zapewnienia takich możliwości — przestępstwem. O dystansie, jaki dzieli nas od stanu godnego miana „cywilizacji”, najlepiej dzisiaj świadczy los najbardziej bezbronnych. Co kilka godzin 1000 dzieci umiera na choroby, którym można łatwo zapobiec. Prawie dwa razy tyle kobiet w ciąży lub podczas porodu ginie bądź doznaje poważnego uszczerbku na zdrowiu z powodu braku prostych lekarstw i opieki lekarskiej. Organizacja UNICEF szacuje, że aby zażegnać takie tragedie i zapewnić powszechny dostęp do podstawowych świadczeń socjalnych, wystarczyłaby jedna czwarta rocznych wydatków wojskowych „państw rozwijających się” — około 10% wydatków militarnych Stanów Zjednoczonych. To właśnie w kontekście takiej rzeczywistości można toczyć poważną dyskusję na temat wolności ludzkiej.

Globalizacja proponowana przez Światowe Forum Społeczne może stać się główną metodą samoobrony małych narodów, a także ludności wszystkich państw, wielkich i małych. Oprócz tego kluczowego kierunku działań, współpraca Południe Południe może stać się niezależnym czynnikiem zapewniającym metody ochrony dla „małych narodów” — nie małych w sensie liczby ludności, lecz w sensie kontroli nad bogactwami i środkami militarnymi.
W przypadku krajów rozwijających się rezultat uzależniony jest od tego, czy ludzie we współpracy z innymi, stojącymi w obliczu podobnych problemów, będą w stanie wziąć swój los we własne ręce. Innymi słowy, uzależnione to będzie od tego, czy ludzie na świecie są w stanie rozpocząć swoisty rodzaj globalizacji, mający służyć ich interesom.

Rozsądni ludzie powinni moim zdaniem pokładać nadzieje w systemie światowym zupełnie innego typu niż obecny. Doniosłą rolę w tym momencie historii odgrywają wizje alternatywne. Spółdzielczy model demokracji gospodarczej, który prezentuje teoria PROUT, oparty na fundamentalnych wartościach ludzkich i współużytkowaniu zasobów planety w sposób zapewniający powszechne korzyści zasługuje tutaj na poważne potraktowanie.

Dr Noam Chomsky jest znanym profesorem lingwistyki w Instytucie Technologii Massachusetts (MIT), gdzie naucza nieprzerwanie od 1955 roku. Ponad siedemdziesiąt jego książek i ponad tysiąc artykułów zostało opublikowanych z wielu dziedzin nauki, w tym lingwistyki, filozofii, polityki, nauk kognitywnych i psychologii. Między niezliczonymi zaszczytami, którymi został uhonorowany, znajduje się przyznana za jego wkład do podstawowych nauk Nagroda Kioto z 1988 roku, uznawana za japoński odpowiednik Nagrody Nobla. Chomsky jest również jednym z najwybitniejszych dysydentów politycznych w Stanach Zjednoczonych, zachowującym radykalne stanowisko od ponad pięćdziesięciu lat, przez co stał się osobą kontrowersyjną. Prowadzi wykłady na całym świecie, poddając szczegółowej analizie takie zagadnienia, jak interwencjonizm Stanów Zjednoczonych w kształtowaniu świata, ekonomia polityczna praw człowieka czy propagandowa rola mediów korporacyjnych.

Komentarz (1)

Tags: , , , , ,

Nowa definicja klasy i walki klas wg P.R.Sarkara

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

„Od zarania dziejów władza spoczywała w rękach tej czy innej klasy. Dawno temu… czysta siła fizyczna decydowała o zdolności grupy do rządzenia… Nawet po narodzinach wczesnej cywilizacji królowie, radżowie i maharadżowie polegali właśnie na sile fizycznej i sprawowali rządy przy jej pomocy… Wraz z upływem czasu, gdy rozwinęły się mentalne zdolności, siła fizyczna została zastąpiona przymiotami umysłu (umiejętnością planowania i przewidywania itp.) jako niezbędnym wymogiem panowania nad innymi. Z dalszym rozwojem gospodarczym pieniądze stały się istotne. Ci, którzy znajdowali się w posiadaniu pieniędzy, kontrolowali wiedzę uczonych oraz odwagę i siłę walecznych. Tym sposobem władza przypadła klasie bogaczy — kapitalistom.

P. R. Sarkar

Historia oparta na psychologii społecznej

P. R. Sarkar reprezentuje radykalnie odmienny punkt widzenia na zagadnienie klas społecznych niż prezentowany w głównym nurcie socjologii lub w marksizmie. Jego model, zbudowany na podstawie analizy różnorodnych postaw przyjmowanych przez człowieka w jego środowisku naturalnym i społecznym, wyróżnia cztery główne kategorie umysłowości. W sanskrycie grupy te znane są jako „warny” czyli „kolory mentalne”. Ta koncepcja kategorii mentalnych stanowi ważny wkład w analizę dynamiki klasowej. Podobnie jak archetypy, kategorie te nie tylko umożliwiają zrozumienie potężnych sił sprawczych kierujących zjawiskami społecznymi, ale również pozwalają wyjaśnić psychologię człowieka w skali jednostkowej, gdzie działa cała gama innych złożonych czynników.

Koncepcja wspomnianych kategorii mentalnych (w sanskrycie taką mentalną kategorię Sarkar określa terminem warna) została użyta do zbudowania jedynego w swoim rodzaju — a swoistego dla teorii PROUT — modelu społecznego dynamizmu i analizy historycznej. Według tej teorii w poszczególnych epokach społeczeństwo znajduje się pod dominującym wpływem określonej umysłowości i psychologii (tj. warny). Inaczej mówiąc, ta kategoria mentalna rządzi wówczas społeczeństwem. Teoria ta wyjaśnia również, że wszelkie zmiany społeczne następują w cyklach. Na wymienionych koncepcjach opiera się Teoria Cyklu Społecznego opisująca zmiany następujące w społeczeństwie, gdy dominujące wartości i podstawy sprawowania władzy charakterystyczne dla danej mentalności (warny) w sposób cykliczny są zastępowane kolejną.

Te cztery kategorie mentalne (warny) są reprezentowane kolejno przez: ludzi o mentalności pracownika fizycznego (shudra), wojownika (ksattriya); intelektualisty (vipra) oraz kupiecka (vaeshya).

Niniejsze kategorie klas stosowane w Teorii Postępowego Użytkowania różnią się zasadniczo od systemu kastowego Indii, który używając tych samych terminów, z chwilą narodzin każdego człowieka szufladkuje go za ich pośrednictwem w rodzinne struktury kastowe. W teorii Sarkara kategoria mentalna typu warna jest psychologiczną tendencją, która przejawia się w określonym stylu działania w danym otoczeniu. Jego kategorie mentalne nie pokrywają się także z typologią klas społecznych opartą na dochodach czy posiadanym bogactwie.

Na poziomie indywidualnym każda osoba posiada potencjał wszystkich czterech kategorii mentalnych (warn), jednak najczęściej jedna z nich dominuje. Gdy ktoś rozwija się mentalnie, może wykształcić dowolną z tych tendencji bądź nawet wszystkie cztery jednocześnie.
Ludzie potrzebują przywództwa, przewodnictwa i inspiracji od tych, którzy mogą rozbudzić i zmobilizować ich ogromny potencjał. Przywódcy społeczeństwa mogą się wywodzić z każdej klasy czy kultury.

Klasa ludzi o mentalności robotników (shudra)

Pierwsza klasa przejawia cechy umysłu, który jest prostszy od pozostałych, kierowany przez podstawowe instynkty oraz przez materialne i społeczne środowisko. Klasa ta jest pochłonięta zaspokajaniem swoich przyziemnych przyjemności materialnych oraz walką o przetrwanie. W charakterze robotnika próżno szukać wyższych aspiracji czy dynamizmu. Oczywiście, współczesna mentalna klasa robotnicza jest bardziej rozwinięta niż w przeszłości. Ludzie o tej mentalności żyją według trendów zbiorowej psychologii. Ogólnie ta klasa odzwierciedla psychologię mas.

Można zaobserwować, że zwyczajni ludzie, którzy nie zostali upolitycznieni i którzy nie angażują się w walkę o sprawiedliwość społeczną, generalnie reprezentują wymienione cechy robotników. Jednak mentalność ludzi pracujących zaczyna się zmieniać w wyniku przebudzenia świadomości, gdy budzą się oni do walki o prawa swoje i innych. Ich umysły się poszerzają, zdobywają nowe umiejętności i perspektywy. Dlatego również zaczyna się zmieniać ich kategoria mentalna (warna). Stają się wówczas wojownikami bądź intelektualistami.

Klasa ludzi o mentalności wojowników (ksattriya)

Druga kategoria mentalna (warna) obejmuje osoby z mentalnością wojownika, które w kontaktach z otoczeniem wykazują się siłą fizyczną i duchem walki. Człowiek, który wiedzie życie pełne wyzwań i walki, godzien jest miana wojownika.

Społeczeństwo zdominowane przez wojowników przykłada ogromne znaczenie do atrybutów społecznych, takich jak honor, dyscyplina, poświęcenie siebie dla innych. W tym przypadku może jednak również dochodzić do wypaczeń w postaci ślepego podporządkowania się władzy, okrucieństwa czy bezwzględnej rywalizacji. Społeczeństwa starożytne i różne wojskowe i komunistyczne dyktatury ery nowożytnej są przykładami dominacji mentalności wojowniczej. Dzisiaj ludzie z taką umysłowości realizują się w zajęciach takich jak: sport, sztuki walki, wojskowość, policja, straż pożarna czy ratownictwo.

Klasa ludzi o mentalności intelektualistów (vipra)

Osoby z rozwiniętym intelektem, które usiłują wpływać na społeczeństwo przez swoje zdolności mentalne, tworzą tę trzecią klasę. Ery zdominowane przez jednostki o mentalności intelektualistów (vipra) przynoszą osiągnięcia naukowe, religijne i kulturowe. Są to również epoki panowania reguł społecznych i polityki. W zależności od tego, czy społeczeństwo jest monarchią, demokracją czy teokracją, najbardziej wpływowymi i potężnymi ludźmi w rządach będą ministrowie, doradcy czy duchowieństwo. W zbiorowej psychologii silny wyraz uzyskują inicjatywy religijne, kulturalne i intelektualne. Przed-kolonialne społeczeństwa hinduskie i buddyjskie Azji, średniowieczna katolicka Europa czy niektóre współczesne fundamentalistyczne państwa islamskie są zasadniczo społeczeństwami o dominującej mentalności intelektualistów.

Klasa ludzi o mentalności kupców (vaeshya)

Czwartą klasę społeczną (warna) reprezentuje przedsiębiorcza społeczność kupiecka (vaeshya), która celuje w zarządzaniu i gromadzeniu zasobów. Jak wojownicy zdominowali historię starożytną, a intelektualiści – Śedniowiecze, tak wartości kupców dominują w nowożytnej historii. W erze kapitalistycznej liderzy biznesowi i bogaci dyrektorzy korporacji są traktowani jak półbogowie. Za miarę znaczenia człowieka przyjmuje się posiadane przez niego bogactwo i wpływy.

Społeczeństwa i cykl społeczny

Początek każdej ery charakteryzuje się wielkim dynamizmem na wszystkich poziomach: politycznym, kulturowym i gospodarczym. Dzieje się tak, gdy dochodzą do władzy nowi przywódcy i zaczynają uwalniać ludzi spod ucisku instytucji starego ładu. Ten optymistyczny trend dochodzi do najbardziej pozytywnego nasilenia, gdy nowa klasa utrwala swoją kontrolę nad społeczeństwem. Z czasem jednak ten dobroczynny efekt się kończy i rozpoczyna się faza schyłkowa, gdy dominująca klasa zaczyna rozszerzać swoja władzę kosztem pozbawiania ludzi podstawowych dóbr potrzebnych im do życia. Wzmaga się wówczas społeczne niezadowolenie.

Cykl społeczny postępuje w naturalnej sekwencji historycznych epok od społeczeństwa robotników (shudra) do społeczeństwa wojowników (ksattriya), następnie intelektualistów (vipra) i ostatecznie kupców (vaeshya). Po jego zakończeniu rozpoczyna się kolejny cykl społeczny. Ktoś może zaoponować, że cykliczne spojrzenie na historię ignoruje fakt istnienia ludzkiego postępu. Jednakże nie sugeruje się tutaj, że bieg historii ciągle zatacza koło, podążając stale tymi samymi torami. Raczej prawdziwy ruch społecznego cyklu można porównać do ruchu spiralnego; jest on cykliczny, obejmuje coraz większy obszar. Postęp ten można zdefiniować, jako dążenie do coraz większej ekspansji świadomości.

Od czasu pojawienia się pierwszych ludzi społeczeństwo jednostek o mentalności robotniczej (shudra) zmagało się z wrogimi siłami natury. W toku nieustannej walki z nieprzyjaznym środowiskiem oraz innymi grupami o żywność i surowce ludzki umysł stopniowo stawał się coraz bardziej złożony i coraz silniejszy. Dzięki temu niektórzy ludzie wykształcili w sobie wiarę we własne siły, odwagę oraz umiejętność rządzenia innymi, a także panowania nad otaczającym środowiskiem. Tak pojawiła się psychologia wojownika (ksattriya).

Owi wojownicy epoki kamiennej byli pionierami prawdziwego ludzkiego społeczeństwa w jego najbardziej podstawowej formie — jako założyciele plemion i klanów. W klanach tych powoli wykształciły się jedność, dyscyplina i poczucie społecznej odpowiedzialności. Ów wczesny okres ery wojowników był matriarchalny: plemionom przewodziły kobiety występujące w roli matek klanowych. Ponieważ nie ustanowiono jeszcze systemu małżeństw, kobiecie jako matce przypadał cały prestiż grupowy oraz najważniejszy głos odnośnie wszelkich decyzji dotyczących przetrwania. Stąd kobiety przysłużyły się historii ludzkości, przewodząc społeczeństwu przez tysiące lat — od epoki kamienia aż do początków patriarchatu.

W zmaganiach społeczeństw wojowników przeciwko siłom natury i innym plemionom rosnąca potęga ludzkiego rozumu zaczęła nabierać coraz większego znaczenia. Dzięki pomysłowości, którą odznaczała się nowa grupa osób o mentalności intelektualistów (vipra) doszło do najwcześniejszych osiągnięć naukowych, takich jak posługiwanie się ogniem, odkrycie łuku i strzał, igły i nici, pługu i garncarstwa, udomowienia zwierząt, rolnictwo itp. W wyniku tego długiego procesu myśliciele (vipra) zaczęli się cieszyć coraz powszechniejszym szacunkiem społeczeństwa. Stali się najbardziej wartościowymi spośród wszystkich zasobów, którymi dysponowali wojowniczy przywódcy ksattriya. Olbrzymi skok pod względem skomplikowania nastąpił również w sztuce wojennej, gdzie udoskonalona broń i strategia zaczęły decydować o zwycięstwie w równym stopniu, co dawniej siła, odwaga i zwinność. Bez przemyślanej taktyki prowadzenie jakichkolwiek działań wojennych skazane było na niepowodzenie.

Złoty wiek wojowników ksattriya był erą ekspansji i podbojów. Jego początki sięgają czasów prehistorycznych, szczytowy rozkwit przypada w epoce wielkich starożytnych imperiów, a schyłek nastąpił wraz z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego oraz Dynastii Chin i zahamowaniem wielkiej ekspansji Indo-Ariańskiej. Wojownicy nadawali ogromne znaczenie cnotom odwagi, honoru, dyscypliny i odpowiedzialności, co sprawiało, że ich społeczeństwa odznaczały się sprawną organizacją i wewnętrzną spójnością.

W drugiej połowie pierwszej ery wojowników mężczyźni obalili porządek matriarchalny i zastąpili go nową hierarchią społeczną opartą na męskiej dominacji, patriarchatem. Nowy ład został zinstytucjonalizowany przez ustanowienie systemu małżeństwa i własności prywatnej.

Z czasem ministrowie wywodzący się spośród intelektualistów uzyskali większe znaczenie i większą realną władzę niż wojowniczy królowie. Tym samym sposobem zorganizowane religie przejęły rolę wcześniej pełnioną przez plemiennych szamanów. Rozrastał się Kościół Katolicki — będący domeną klasy intelektualnej (vipra) — gromadząc większą władzę niż wszyscy królowie Europy. W Tybecie mnisi i lamowie przejęli władzę polityczną i religijną. Z nadejściem ery intelektualistów osłabił się osobisty autorytet wojowniczych królów, ponieważ społeczeństwem zaczęto zarządzać na podstawie pism, kodeksów oraz zbiorów praw. Przez różnorodne zakazy i nakazy społeczne, religijne i prawne intelektualiści w roli ministrów, kapłanów, ustawodawców i doradców zaczęli przewodzić społeczeństwu oraz wytyczać tory jego rozwoju.

W epoce dominacji intelektualistów w cyklu społecznym nastąpił rozkwit edukacji i kultury. Ludzkość osiągnęła nowe wyżyny mentalnego rozwoju i wrażliwości. Podczas złotego wieku ery intelektualistów rosły w siłę instytucje kulturalne, religijne i rządowe. Pod patronatem tychże instytucji kwitły nauka, sztuka i inne gałęzie wiedzy. Doskonałą ilustracją tego trendu jest wczesna era buddyjska w Indiach, Chinach i Południowo-Wschodniej Azji, a także zakonne centra nauki średniowiecznej Europy.

Oczywiście, z czasem klasa intelektualistów również zaczęła uciskać inne klasy oraz pasożytować na nich, dążąc do zapewnienia sobie najwyższych przywilejów materialnych i społecznych. Aby zachować swoją dominację, sięgnęła po najpotężniejsze metody w historii, polegające na wpajaniu pozostałym klasom zabobonów, dogmatów i kompleksów psychicznych. Jedną z takich taktyk było zaszczepianie ludziom dogmatu, że kobieta jest mniej doskonała niż mężczyzna i dlatego powinna pełnić wobec niego rolę służebną. Wskutek tego zaczęto dyskryminować kobiety, broniąc im dostępu do edukacji zarówno w społeczeństwach Wschodu, jak i Zachodu.

Stopniowo przyzwyczajenie intelektualistów do wygód i przywilejów przyczyniło się do tego, że stali się oni zależni od bogatych kupców. Kupcy ci wkrótce zaczęli w drodze zakupu przejmować posiadłości intelektualistów i zatrudniać ich na swoje usługi. Tym sposobem klasa kupców powoli stawała się coraz potężniejsza i wpływowa, nadając nowy dynamizm społeczeństwu uciskanemu dotąd przez skorumpowaną klasę intelektualistów. Zdolni i praktyczni kupcy (którzy w tej erze kierowali wielkimi morskimi wyprawami odkrywczymi dookoła Ziemi) stopniowo przełamali zabobony i dekadencję późnej ery intelektualistów. Gdy przejęli władzę, stworzyli nowy system finansowy, polityczny i społeczny.

Demokratyczne ruchy doprowadziły do powstania w Wielkiej Brytanii Izby Gmin, do wybuchu Rewolucji Amerykańskiej i Francuskiej oraz do stopniowego wzrostu równości obu płci. Wielkie osiągnięcia w sztuce i nauce były również stymulowane hojnym patronatem klasy handlowej.

Europejski, islamski, amerykański, a później japoński imperializm także wykształcił się w erze panowania kupców. Kapitaliści najczęściej traktują nie tylko wszystkie rzeczy, ale nawet ludzi, jako potencjalne źródła zysku. Zatrudniona przez nich klasa wojowników służyła im w kolonizowaniu świata i zdobywaniu jego surowców, w tym niewolników. Jednocześnie w Ameryce Łacińskiej, Afryce i pozostałych kolonizowanych zakątkach Ziemi kapitaliści europejscy zachęcali księży i duchownych do nawracania ludności tubylczej na chrześcijaństwo, aby uczynić z niej bardziej posłusznych poddanych. W ten sposób klasa kupiecka przyczyniła się do powstania narodów przemysłowych — wyzyskując siłę roboczą i zawłaszczając bogactwa naturalne pozostałych części świata.

Rządy polityczne są również sterowane „zakulisowo” przez kapitalistów, do których władza faktycznie należy. Sytuacja taka dotyczy dzisiaj wszystkich państw kapitalistycznych. Widać to na przykładzie przywódców politycznych, którzy w większości krajów są uzależnieni od „wielkich pieniędzy” finansujących ich kampanie wyborcze. Mimo że demokracja konstytucyjna była pozytywnym odkryciem ery kupieckiej, dzisiaj w praktyce stała się instrumentem w rękach potężnej finansjery, pozwalającym kontrolować poszczególne gospodarki narodów świata.

Dzisiaj era kapitalistów chyli się ku upadkowi. Konieczność rywalizacji na kapitalistycznym rynku zmusza korporacje do ciągłej ekspansji oraz działań zmierzających do maksymalizacji zysków. W wyniku tego wzrasta bezrobocie, a maleje siła nabywcza pracujących ludzi. Środowisko naturalne jest dewastowane przez niepohamowaną żądzę zysków. Pieniądze są akumulowane przez bogatych, tym samym ich udział w rynku jest coraz mniejszy. Osoby o mentalności intelektualnej bądź wojowniczej zostały zredukowane do ekonomicznego statusu robotników.

Zgodnie z koncepcją cyklu społecznego (stanowiącą element teorii PROUT) na skutek wzrastającego wyzysku i ostatecznej zapaści gospodarki rynkowej zwyczajni ludzie — pod przewodnictwem niezadowolonych intelektualistów i wojowników — w końcu powstaną i przejmą społeczną i gospodarczą władzę w swoje ręce. Będzie to oznaczać koniec ery kupców i początek nowej ery robotników.

Chociaż, precyzyjnie mówiąc, społeczeństwo robotników pojawia się w następstwie obalenia rządów kupców, era ta (w zasadzie anarchia) trwa jedynie do czasu, gdy przywódcy rewolucji w osobach wojowników nie umocnią swej władzy. Rewolucja robotnicza krajów komunistycznych, która jako pierwsza miała miejsce w Rosji, reprezentuje ten etap cyklu: władza kupców kończy się rewolucją robotników, czego wynikiem jest nowe społeczeństwo zdominowane przez wojowników. Cały świat musi ponownie przejść ten proces — i czyniąc to, wejść w drugą spiralę cyklu społecznego.

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Program przemian strukturalnych MFW

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

Fragment rozdziału 1 “ZAŁAMANIE GLOBALNEGO KAPITALIZMU I KRYZYSY GOSPODARCZE”

Programy przemian strukturalnych Międzynarodowego Funduszu Walutowego

Międzynarodowy Fundusz Walutowy nalega na wprowadzanie drakońskich form dyscypliny budżetowej dla zwalczenia inflacji i ustabilizowania waluty. W ramach programów przemian narzuca się m.in.:
• Ograniczenie budżetu rządu przez cięcia w funduszu płac i świadczeń socjalnych przyczyniające się do masowych zwolnień pracowników. Wprowadzenie opłat za szkolnictwo i opiekę medyczną, przez co zwiększa się odsetek analfabetów, ludzi cierpiących i umierających.
• Podniesienie stóp procentowych w celu zwalczania inflacji, co osłabia niewielkie gospodarstwa rolne i przedsiębiorstwa, borykające się ze spłatą zaciągniętych kredytów. Taki kraj staje się bardziej dochodowy dla zagranicznych inwestorów, którzy jednak w każdym momencie mogą wycofać swoje pieniądze.
• Eliminowanie taryf celnych na produkty importowane, co pozwala międzynarodowym korporacjom konkurować na równych prawach z bankrutującymi krajowymi producentami.
• Zniesienie praw zakazujących cudzoziemcom nabywania gruntu, surowców i firm, dzięki czemu międzynarodowe korporacje mogą otwierać fabryki w krajach biedniejszych, gdzie oferuje się im najczęściej zwolnienia z podatków, możliwość pozyskiwania pracowników za niskie płace oraz wolne strefy handlu, czego rezultatem są często powstające zakłady pracy wyzyskujące robotników.
• Obcinanie subsydiów na podstawowe artykuły, co pozwala uwolnić więcej pieniędzy do spłaty długu zmuszając jednocześnie biednych, by mogli przetrwać, do płacenia coraz większych kwot za podstawowe artykuły spożywcze.
• Przestawienie gospodarki z produkowania środków do życia na produkowanie artykułów eksportowych poprzez motywowanie rolników, aby produkowali dochodowe uprawy zamiast żywności na potrzeby krajowej konsumpcji, oraz wspieranie eksportu surowców.
To są cechy charakterystyczne neoliberalnej gospodarki wolnego rynku. Zamożne elity kraju często korzystają na takiej polityce. Przy mniejszej kontroli waluty są one w stanie inwestować swoje zyski za granicą czy w walutach obcych.
Programy przemian strukturalnych są najczęściej dla zwykłych ludzi katastrofą. Bogate kraje takie, jak Stany Zjednoczone, nigdy nie zaakceptowałyby wymienionych wyżej warunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Europa Wschodnia, Rosja, Afryka i Ameryka Łacińska wszystkie dotkliwie ucierpiały wskutek tej strukturalnej polityki Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Bank Światowy ostatnio oszacował, iż drakońskie metody narzucone krajom nierozwiniętym przez kraje bogate kosztują te pierwsze ponad dwukrotnie więcej niż cała pomoc płynąca z Północy na Południe.

Komentarzy (0)

Po kapitalizmie – PROUT

Tags: , , , ,

Po kapitalizmie – PROUT

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

po-kapitalizmie-proutbiuletyn-am-portrety-dada-maheshvarananda“Po kapitalizmie – wizja nowego świata według teorii PROUT”

Książka do bezpłatnego pobrania w wersji PDF.

Książka “Po kapitalizmie – wizja nowego świata wg teorii PROUT-u rzuca światło na Teorię Postępowego Użytkowania – społeczno-ekonomiczny model oparty na zdecentralizowanej demokracji ekonomicznej, spółdzielczych przedsiębiorstwach i moralności. Ta rewolucyjna książka prezentuje całościową i praktyczną odpowiedź na problemy współczesnego świata.

Wkład w jej powstanie mają takie osoby, jak: Noam Chomsky, Frei Betto, Johan Galtung, Leonardo Boff, Sohail Inayatullah, Ravi Batra, Mark Friedman czy Marcos Aruda.

Książka zakłada, że kapitalizm zawiera w sobie ziarno własnej zguby – bazuje na chciwości, intensywnej konkurencji i koncentracji majątku w rękach nielicznych. W przeciwieństwie do tego modelu Prout zapewnia rozwój ekonomiczny oparty o uniwersalne wartości. Jego celem jest zrównoważony rozwój gospodarczy samowystarczalnych regionów, który zapewnia ochronę środowiska naturalnego i wspiera kreatywność i innowacyjność.

W swojej przedmowie do książki Noam Chomsky pisze: “Doniosłą rolę w tym momencie historii odgrywają wizje alternatywne. Spółdzielczy model demokracji gospodarczej, który prezentuje teoria PROUT, oparty na fundamentalnych wartościach ludzkich i współużytkowaniu zasobów planety w sposób zapewniający powszechne korzyści zasługuje tutaj na poważne potraktowanie.” Historyk Howard Zinn, autor bestselleru “A Peoples History of the United States” napisał: “Po Kapitalizmie” jest odświeżająco oryginalna. Jest duchowa i utopistyczna lecz pozostaje utwierdzona w rzeczywistości. Jej analiza jest inteligentna a wizja inspirująca.”

Teolog Leonardo Boff pisze, że Prout “jest bardzo ważny dla wszystkich, którzy pragną wyzwolenia, jakie rozpoczyna się od ekonomii i otwiera na totalność osoby i społecznej egzystencji człowieka.” Frei Betto powiedział: “Konstytucyjne propozycje Prout-u są etycznym podsumowaniem wszystkiego, czego potrzebuje ludzkość, by stać się uniwersalną rodziną.”

“Po kapitalizmie” daje świeżą, nową nadzieję na świat bez biedy, wojen i niesprawiedliwości. Jest to praktyczna wizja skierowana do przyszłych pokoleń. To całościowe podejście mające na celu wyeliminowanie ubóstwa, polepszenie jakości życia i uczynienie każdego regionu świata samowystarczalnym.

Książka odpowiada na pytania:

- Dlaczego w przeciwieństwie do kapitalizmu i komunizmu koncepcja Prout-u jest zgodna z ludzką psychologią?
- W jaki sposób wizja Prout-u może odbudować równowagę ekologiczną i pobudzić naszą wyobraźnię?
- Gdzie są zlokalizowane modelowe projekty i polityczne ruchy oparte na Proucie?
- Jak wdrażać demokrację ekonomiczną Prout-u we własnym regionie?

o Autorze książki

Dada Maheshvarananda pochodzi z USA, jest aktywistą społecznym, pisarzem i mnichem. Od 29 lat uczy medytacji i jogi oraz nadzoruje projekty pomocy społecznej w krajach Azji Południowo-Wschodniej, Ameryki Południowej i Europy. Jego najnowsza książka, “Po kapitalizmie – Wizja nowego świata według teorii PROUT” została wydana w sześciu językach. Dada prowadził na całym świecie setki wykładów i warsztatów dotyczących kwestii społecznych i wartości duchowych. W październiku 2006 roku założył w Wenezueli Instytut Badań nad PROUT-em, któremu przewodzi. To pasja jego życia.

Wpływy ze sprzedaży tej książki są przeznaczone na prowadzony przez Dadę Maheshvaranandę w Wenezueli Instytut Badań nad Prout-em.

Na naszej stronie udostępniamy również BEZPŁATNIE fragmenty tej niezwykle ciekawej pozycji, która w przystępny i niezwykle wizjonerski sposób przybliża rozbudowaną i złożoną wizję przyszłości ludzkiego społeczeństwa, jaką jest PROUT.

ZAPOZNAJ SIĘ Z NIMI!!!

Komentarzy (0)

ebook_AfterCap

Tags: , , ,

Decentralizacja terenów wiejskich

Wpisany dnia 22 December 2011 przez admin

<p>”Bieda wsi jest poważnym problemem, w obliczu którego stoi większość państw świata. Wolnorynkowy kapitalizm okazał niewielkie zainteresowanie rozwojem gospodarki wiejskiej. Nawet w bogatym kraju wystarczy wyjechać jedną lub dwie godziny drogi poza duże miasto, żeby trafić na obszary biedy. Industrializacja obejmuje najczęściej ośrodki miejskie, gdzie istnieje dobra infrastruktura, transport oraz dostęp do taniej siły roboczej. Przyczynia się to do „wyludniania” terenów wiejskich i powstawania nieustannie rozrastających się miast-molochów, zwłaszcza w nierozwiniętych gospodarczo krajach Globalnego Południa.</p>
<p>
Głównym źródłem dochodu na zubożałych obszarach wiejskich jest rolnictwo oraz wydobywanie surowców takich jak drewno czy minerały. W myśl Teorii Postępowego Użytkowania na terenach wiejskich należy umiejscowić ośrodki produkujące artykuły potrzebne robotnikom rolnym a także przetwarzające zebrane płody rolne. Te dziedziny przemysłu wiejskiego stanowią ważne składniki demokracji gospodarczej PROUT, umożliwiające stworzenie miejsc pracy i podniesienie stopy życiowej mieszkańców wsi. Termin przemysł rolniczy obejmuje działalność produkującą artykuły potrzebne rolnikom głównie w fazie „przedżniwnej”, takie jak narzędzia ręczne, maszyny do ciągników czy ciągnięte przez zwierzęta, nasiona, nawozy, szklarnie, środki do zwalczania szkodników. Przemysł rolno-przetwórczy jest związany z „pożniwną” fazą przetwórstwa płodów rolnych. Obejmuje on młyny prowadzące przemiał mąki, tłocznie oleju, zakłady włókiennicze, papiernie, zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego, zakłady mleczarskie oraz laboratoria produkujące lecznicze środki zielarskie. W połączeniu ze spółdzielniami rolniczymi, udoskonaloną edukacją, zaawansowaną komunikacją i rozpowszechnieniem chałupnictwa taki przemysł wydźwignie i ożywi pogrążone w gospodarczej zapaści tereny wiejskie. Zgodnie z założeniami Postępowego Użytkowania zostanie w ten sposób stworzona siła odciągająca ludność miejską z przeludnionych miast do mniejszych, bardziej zrównoważonych a jednocześnie bardziej ludzkich osad.”</p>
<p><a href=”http://www.prout.net.pl/pdf/Po-kapitalizmie-Dada-Maheshvarananda.pdf” target=”_blank”>fragment książki Dady Maheshvaranandy “Po kapitalizmie” – pobierz całą książkę bezpłatnie w formacie PDF.</a></p>

Komentarzy (0)